|
Blog > Komentarze do wpisu
Prezenty
Sprawa nie najświeższa, ale dawno nie pisałam, więc ciągle nowa. W zeszłym tygodniu moja młodsza córka obchodziła urodziny i jeden z prezentów zrobiłam własnoręcznie. Moje dziecko bardzo lubi przedmioty stare, podniszczone i klimatyczne. Bardzo mnie to cieszy, bo to chyba u tak młodych osób dość rzadkie. Ale w końcu ona jest artystką:D. Zawsze podobał jej się u babci kalendarz ze zrywanymi kartkami i stwierdziła, że też taki chce. Sądziłam, że takich używają dziś tylko emeryci ze względu na sentyment. Ale z kupnem kalendarza nie ma problemu, tylko zawiesić go nie ma na czym. Trochę rozmaitych deseczek zrobiłam, ale to miało być coś absolutnie wyjątkowego, tylko dla niej:). Przede wszystkim miało wyglądać na stare. Moja córka ma jeszcze jedno wielkie marzenie: w przyszłości chciałaby mieszkać w Monte Carlo. Ale nie ze względu na kasyna, jachty, pieniądze i szpanerstwo - tam po prostu jest pięknie! Rozumiem ją, bo mnie się tam też bardzo podobało.
Czyż morze nie ma cudnego koloru?
Oprócz marzeń o Monte Carlo moja córka jest też fanką Formuły 1, a tamtejszy wyścig wzbudza zawsze najwięcej emocji. I tak z połączenia tych elementów powstała specjalna deseczka pod kalendarz:
Deseczka o oryginalnym kształcie została oklejona wydrukami starych plakatów z wyścigów w Monako, a potem spatynowana.
A tak się prezentuje na ścianie w towarzystwie niewielkiej części owczego stada:)
A ponieważ sama moja córeczka jest prezentem (ponieważ urodziła się w dniu moich imienin:D), ja też dostałam od niej prezent i też "hendmejdowy":
Pomysł i wykonanie mojej córci, zawartość gotowa:), ale pyszna.
Tę etykietkę sama wymyśliła i zrobiła!
A ja zrobiłam jeszcze zapowiadany już prezent bez okazji dla starszej córki.
Nie dała sobie zrobić zdjęcia na ludziu, więc jest na płasko. Włóczka to gruby, puchaty akryl kupiony za grosze w rzymskim Lidlu, niestety już się mechaci. Druty nr 9, ścieg: ściągacz "półpatentowy", tzn. z jednej strony (prawej) patent, a z drugiej zwykły pojedynczy. Wyszło 40 dag, bo włóczka była w paczkach i tyle musiało starczyć. Zostało mi pół metra nitki:). W sumie sweter mógłby być nieco większy.
Krój raglanowy, bardzo szybko się robiło, mało oczek:). Dekolt wyrabiany na okrągło, ze zbieraniem oczek i ta faza (nie byłam do niej przekonana) zabrała mi...2 miesiące (czekania). Ale jak już się pogodziłam z tym krojem, to zajęło ok. godziny:P
I jeszcze chciałabym serdecznie podziękować za wszystkie życzenia noworoczne! Życzę wszystkim samych radosnych chwil! czwartek, 13 stycznia 2011, 1.hanutka
Komentarze
Gość: Mira, fea90.internetdsl.tpnet.pl
2011/01/14 09:22:16
Pomysłowe z Was dziewczyny! Deseczka kalendarzowa bardzo oryginalna. Piękny kształt, nie widziałam nigdzie takich "golasków", czyżbyś sama wycinała? Cukiereczki na złe humorki - istna magia, jestem pewna, że działają :)))) A sweter ma cudny kolor. W naszym Lidlu była kiedyś włóczka ale tylko w jakichś "majtkowych" kolorach. Buziaki!
2011/01/14 21:02:53
Mireczko, za samodzielne wycinanie drewienek się nie biorę, takie "inne" można kupić tu: www.craftstudio.pl Cukierki naprawdę działają, nawet od samego patrzenia robi się lepiej:))
A kolor włóczki rzeczywiście piękny, równie ciepły jak sam sweter. Ściskam:-* |
![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
|