środa, 25 stycznia 2012
Raczej męskie

Nic wielkiego - wzory znane i wielokrotnie wykorzystywane. Lubię robić przedmioty w bardziej męskim stylu, z definicji muszą być eleganckie i bardziej stonowane.

Seria kubków na długopisy. Ze starą mapą: 

Z manuskryptem:

I z różnościami:):

Wszystkie przecierane i przybrudzone brązową farbą:)

Pudełko na karteczki ze starymi etykietami:

I jeszcze dwa nowe wizytowniki. Z czarnym koniem:

I taki:

Dziś mało pisania i dużo zdjęć:) Pozdrawiam z krótkiego urlopu na Mazurach!

wtorek, 17 stycznia 2012
Kalendarzowo

Deseczki pod kalendarz zwykle robi się na przełomie roku, więc i u mnie ich nie zabrakło. Część sprzed Świąt, a kilka całkiem nowiutkich, jeszcze pachnących lakierem:) Tym razem nie były leniwie oklejane po całości, trochę się postarałam;D

To już moje stare zestawienie wzorów, ale bardzo je lubię:

A w tej podoba mi się tło i powojniki:)

Ta mi się nie za bardzo podoba - zbyt różowa i słodka:

Następne są świeżutkie. Taka kocia na "paćkanym":)) tle. Kotkom domalowałam futerko i wąsy.

A ta przecierana, inspirowana moim cebrzykiem:

I zbliżenie tealightowych przetarć dla Grażynki:*

Ta jest próbą wybrnięcia z sytuacji, gdy coś nie wyszło;). Miały być duże spękania brązowe na beżowym. Jak widać ze spękań wyszły nici, warstwa farby (w sprayu) była tak gruba, że nie dała się zeszlifować, więc pomysł trzeba było zmodyfikować. Różyczki, które bardzo lubię (choć pierwszy raz w wersji żółtej) plus szablon i patynowanie brzegów. Przy okazji - zawsze patynuję brązową farbą, bez problemu można zmyć, jak się nie udało i lakierować akrylem. Patyny olejnej nawet nie posiadam.  Na razie dobrze mi z tym:)

Spodobała się mojej starszej córce, a od niej rzadko słyszę pochwały, więc jest to tym bardziej cenne:)

I jeszcze jedna, która właściwie powstała w zeszłym roku i mimo że podobała mi się najbardziej, okazała się porażką. Po prasowaniu pozostało wyraźnie widoczne zgięcie serwetki, szlifowanie tylko pogorszyło sytuację i musiałam wymyślić coś, żeby to zasłonić. Po rodzinnej burzy mózgów zrobiłam tak:

Nie jestem zadowolona, ale deseczka chyba została uratowana;)

Tyle o deseczkach. Mam jeszcze zaległość w temacie puzzli - dawno skończone i nawet sprzątnięte.

Małe nie są: 121 x 80 cm, 3000 elementów. Ale to akurat najłatwiejsze, układałam je już wielokrotnie (bo mam je od kilkunastu lat:)). Obiecałam sobie, że po feriach wezmę się za trudniejsze, bo sprawiło mi to naprawdę dużo radości.

czwartek, 12 stycznia 2012
Pałacowo

Ostatnia rzecz, jaką zrobiłam przed Świętami, to chustecznik na prezent. Miał być stonowany, ale jednocześnie elegancki i bogaty. Styl wiktoriański (bo tak sądzę) podoba mi się w tym wydaniu szczególnie. Do aniołków, dzieci i dam w tym stylu jeszcze się nie przekonałam. Inspiracją była znana książka Maggie Pryce. Wzory te "chodziły" za mną od dawna i na pewno coś jeszcze powstanie.

Grafiki postarzyłam Laccanticante, ale równie dobrze można pokolorować beżową lub żółtą kredką. Ja mam tylko te nieszczęsne, co się nie łamią, ale za to wcale nie mają koloru:(, więc i tak nic nie byłoby widać. Wydruki pozostawione białe nie wyglądają najlepiej, zbyt odcinają się od tła - przy tle kremowym, przy czarnym jest to efekt raczej pożądany. 

Cały chustecznik ma spękania Sotille (trochę za drobne mi wychodzą, chyba za cienkie warstwy nakładam). Wypełniałam brązową farbą olejną. Nie chciałam używać porporiny, żeby spękania się nie błyszczały, bo przy tak drobnych byłoby to przytłaczające, a poza tym przy jakichkolwiek niedociągnięciach (co się zdarza), powstają bardzo błyszczące smugi, które raczej uroku nie dodają.

Na koniec całość lakierowana poliuretanem matowym.

I znowu ulubiona Sade. Na koncercie byłam w listopadzie, ale ciągle go wspominam, bo to z pewnością najpiękniejszy koncert, na jakim do tej pory byłam. Piosenka, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Nagranie z Bratysławy, bo łódzkie było słabe. Dźwięk nie najlepszy, ale za to widać scenę - naprawdę robiło wrażenie!


wtorek, 10 stycznia 2012
Zegar shabby chic

Zaległości mam co niemiara, ale teraz pokażę najnowszą nowość:). W zeszłym tygodniu zrobiłam planowany od bardzo dawna zegar dla mojej młodszej córeczki. Praca odbyła się w niesamowitym tempie, bo wymyśliłam, że będzie to prezent na 18 urodziny. Zdecydowałam się, niestety, bardzo późno, co zmusiło mnie do tempa ekspresowego. Przy okazji przekonałam się, że można:D Ale to zupełnie inna sytuacja - zegar jest cały czas w domu i zawsze mogę coś poprawić, wykończyć. Robiąc coś dla innych, muszę mieć pewność, że żadnej niespodzianki nie będzie, dlatego w takim tempie nigdy nie pracuję:)

Ten wzór podobał mi się od zawsze. Podzieliłam go na mniejsze części i nakleiłam na tło shabby chic - beżowe na brązowym, ale jak zwykle delikatnie przetarte po całości. Tło jeszcze potem trochę poplamiłam różnymi odcieniami beżu, dodałam pieczątki z nutami i tekstem (tylko fragmenty o różnym stopniu intensywności farby) i polakierowałam na mat. Cyferki są malowane (bez reliefu) i nieco starte (mogłam bardziej, ale w tym pośpiechu za szybko polakierowałam:)


A puzzle wcale nie tak powoli dobiegają końca:)


środa, 04 stycznia 2012
Układam

Tak, układam puzzle. Pisałam kiedyś, że lubię:) Miałam aż 2,5 roku przerwy, ale w te święta postanowiłam wreszcie zrobić sobie tę przyjemność. Nie zrobiłam zdjęcia na samym początku, bo ciągle była brzydka pogoda i zbyt ciemno na zdjęcia. Tyle miałam w Nowy Rok rano:

Oczywiście nie spędzam całych dni na układaniu:) Tylko tak trochę, z doskoku, czasem popołudnie lub wieczór, choć przy sztucznym świetle kiepsko widać szczegóły i kolory. Nowy Rok był pięknym dniem i sporo w ciągu niego przybyło:

Puzzle są duże, mają 3000 elementów, ale są to jednocześnie najłatwiejsze tak duże z tych, co posiadam. Dlatego mam nadzieję, że nie będą bardzo długo leżały na podłodze;)

Dziś jest tyle:

Świetny relaks, choć kręgosłupowi zdecydowanie nie służy:D No to idę się trochę zrelaksować:)))

Tagi: puzzle
17:00, 1.hanutka , to, co lubię
Link Komentarze (6) »
czwartek, 29 grudnia 2011
Nie mój styl

Nie tak dawno skończyłam dużą tacę-stolik. Zawsze marzyło mi się coś takiego. Nie wspomnę już o śniadaniu do łóżka;), ale chociażby w chorobie bardzo przydatna rzecz. Wymyśliłam sobie 1,5 roku temu, jak będzie wyglądać, pobejcowałam, pomalowałam, wycięłam motywy i... się rozmyśliłam. Po jakimś czasie przyszedł nowy pomysł, zgromadziłam potrzebne elementy, poukładałam... i znów to samo. Miałam kilka takich podejść i nic nie było w stanie mnie zadowolić. W końcu zdecydowałam, że czas skończyć to marudzenie - jest, jak jest, kiedyś zrobię sobie inną. Wygrał "plan B" i powstała taca, z której nie jestem zadowolona, bo to zupełnie nie mój styl.


Ponaklejałam wydarte kawałki amerykańskiej i włoskiej gazety (jakby ktoś chciał sobie przy śniadaniu poczytać:), do tego stare fotografie, etykiety, nuty, kartki, zegarki i co tam jeszcze się znalazło;) Dość mocno to popatynowałam, pochlapałam farbą i pocieniowałam. Aby nieco mniej mrocznie całość wyglądała, dodałam bluszcz i różyczki. No i wyszło takie coś:

Mój zamysł był taki, że miało to wyglądać na porozrzucane na stole różne papiery, zdjęcia, przedmioty itp. Nie do końca jestem zadowolona z realizacji.

Niestety, dopiero po przyklejeniu zorientowałam się, że zrobiłam błąd - zdjęcia i kartkę wydrukowałam na cienkim papierze, wskutek czego prześwituje przez nie gazeta przyklejona pod spodem. Ponieważ taca miała wyglądać na starą, blat polakierowałam poliuretanem matowym.


środa, 28 grudnia 2011
Róże subtelne bardzo

Zacznę od zaległości nie tak bardzo starych, bo to prawie ostatnia rzecz, którą skończyłam przed Świętami. Na zamówienie zrobiłam szafkę na klucze z delikatnymi różyczkami trochę postarzaną.

Wzór ten utrzymany jest w bardzo delikatnej i jednocześnie zimnej kolorystyce. Pani zamawiająca poprosiła o kremowe tło i jak okazało się, to był doskonały pomysł, róże nabrały zdecydowanie cieplejszych barw. Tło lekko pocieniowałam monochromatycznie, brzegi przyciemniłam brązową farba z BlendinGelem (bardzo go lubię). Dodałam stempelki z motylami w kolorze róż. Szafka bejcowana na orzech, lakierowana na półpołysk, motyw na mat.

Jak zwykle wewnątrz też zdobiona.


piątek, 23 grudnia 2011
...

Wszystkim zaglądającym

życzę

pięknych i radosnych Świąt Bożego Narodzenia

oraz wielu wspaniałych pomysłów w Nowym Roku

 


niedziela, 06 listopada 2011
Delft Blue

Nie chce mi się pisać. Przepraszam. Robić też nie za bardzo, ale staram się przełamać.

Niedawno skończyłam duży komplet na zamówienie. Były przygody, ale wybrnęłam. Komplet w stylu holenderskiej porcelany udał się i pani zamawiająca jest zadowolona, a to najważniejsze:) Mnie również się podoba - wydaje mi się, że wygląda całkiem miło.

Komplet duży, więc dziś dużo zdjęć:) Całość:

A te z tym samym wzorem:

I po kolei - osłonki na zioła. Te metalowe z Ikei ze słoneczkiem. Słoneczko zakleiłam szpachlówką. Każda osłonka jest inna, nie miały mieć napisów z nazwą ziół.

Komplet do przypraw. Jestem z niego najbardziej zadowolona. Pokryty werniksem szklącym wygląda rzeczywiście jak porcelanowy. Napisy z użyciem transferu.

Zegar też prezentuje się nieźle, ale jest lakierowany na mat.

Z butelką na oliwę miałam przygodę. Wyszła piękna i Panu Mężowi ogromnie się podobała. Żeby ładnie błyszczała, pokryłam ją werniksem szklącym. Jak wysechł, zauważyłam, ze w jednym miejscu zrobił się zaciek. Ostrzegają na opakowaniu, że po wyschnięciu jest nie do usunięcia, ale musiałam spróbować. No i usuwając zrobiłam w nim dziurę, która nie dała się już zalakierować. Pomyślałam: trudno i postanowiłam zerwać cały werniks i polakierować jeszcze raz. Werniks szklący zrywa się jak folia, ale pod warunkiem, że pod spodem jest tylko farba. Okazało się, że na dekoracji zrywa się razem z nią. I tak musiałam zerwać, zdrapać wszystko znów do gołego szkła. Płakać mi się chciało tym bardziej, że na następną butelkę zabrakło mi serwetki z tym wzorem. Znalazłam ją jeszcze tylko w jednym sklepie i kupiłam ostatnie cztery sztuki (tak na wszelki wypadek). Zrobiłam butelkę jeszcze raz i z tym razem z trudem powstrzymałam się przed dokonywaniem poprawek. Ale już tak ładnie jak pierwsza nie wyszła:(

I na koniec obrazki, do których klientka przesłała mi wzory. Były one jednak malutkie, tylko 1,5 x 1,5 cm i w kiepskiej rozdzielczości. Nigdzie nie udało mi się znaleźć lepszych, a po powiększeniu widać było piksele. Rodzina namawiała mnie nawet do rezygnacji z tego zadania, ale nie poddałam się. Kombinowałam na różne sposoby, ale biegła w obróbce graficznej nie jestem, więc skutek był mizerny. W końcu zdecydowałam się na ostatnią próbę - wydrukowałam z widocznymi pikselami i na tym po prostu cienkim pędzelkiem namalowałam obrazki jeszcze raz. Chyba się udało:) Ornamenty w rogach są też ręcznie malowane. Z obrazków pani była najbardziej zadowolona:)

Miłej niedzieli!


piątek, 14 października 2011
Światełko w tunelu?

Chyba jeszcze nie. Na razie ciągle widzę ciemność:(

Za to kilka świeczników popełniłam:), może z ich pomocą mrok się nieco rozjaśni.

Powojnikowy, shabby chic kremowy na brązowym:

A następne z A.Muchą. Bardzo lubię:). 

Pierwszy "szampański" - ten sam motyw na przeciwległych ściankach. Prosty, bez żadnych ozdobników. Lakierowany na połysk.

Drugi to "Pory dnia". Brązowy, na krawędziach i górze lekko złocony folią. Na zdjęciach tego nie widać, ale ładnie mieni się w świetle.  Lakierowany na połysk.

Miłego dnia!



 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 26
Zakładki:
Jeśli podobają Ci się moje prace i chciałabyś mieć podobną, napisz do mnie
Kontakt
Moja galeria
Moje albumy
Odwiedzam
Wszystkie przedstawione modele są mojego autorstwa i nie zezwalam na ich kopiowanie bez mojej zgody.
Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa i nie zgadzam się na kopiowanie i umieszczanie ich na innych stronach bez mojej zgody.


Tu kupisz moje prace:















galeria ArtImpresja






    free counters

    statystyka
    Toplista Decoupage

    HAND MADE - Rękodzieło