sobota, 30 stycznia 2010
Wieszaczek

Oprócz szafki na klucze zrobiłam jeszcze mały wieszaczek. Zazwyczaj widziałam, że wieszaczki w tym kształcie ozdabia się ptaszkami. Ja zrobiłam kwiatki, też rustykalne. Obrazek cieniowany, daszek przetarty shabby chic. Lakierowany na półpołysk.

Przy okazji przypomniałam sobie, że chyba nie pokazywałam wieszaka, który zrobiłam prawie rok temu, a który niedawno się komuś spodobał :).

Użyłam serwetki ryżowej z magnolią i też wokół pocieniowałam. Podoba mi się faktura drewna widoczna poprzez obrazek. W rzeczywistości jest ładniejszy niż na zdjęciu. Chyba marny ze mnie fotograf, bo często spotykam się z taką opinią :(.


Tagi: wieszak
11:01, 1.hanutka , decoupage
Link Komentarze (3) »
czwartek, 28 stycznia 2010
Romantyczna szafka

Skończyłam kolejną szafkę na klucze. Zaczęłam ją dość dawno, ale brakowało mi pomysłu na wnętrze. Zawsze ozdabiam drzwiczki także od środka, żeby mieć wrażenia estetyczne również przy wyjmowaniu klucza :).

Szafka bejcowana na teak, mocno przecierana, lakierowana na półpołysk. Motyw piękny, ale wymagał dopasowania, nie odważyłabym się domalować czegoś takiego. Chciałam, żeby w środku też były greckie klimaty i wymyśliłam tło z pasty strukturalnej malowane na kremowo, przecierane oliwkowo, a na to wydarty z serwetki bluszcz z motywem meandra. Trochę go jeszcze zatarłam na kremowo i zielono, bo zamierzałam osiągnąć efekt odkrytego fragmentu fresku. No nie wiem, czy pomysł trafiony...

szafka na klucze decoupage

szafka na klucze decoupage

szafka na klucze decoupage

wtorek, 26 stycznia 2010
Ciasto mandarynkowe

Dawno planowałam wpis kulinarny, ale chyba w decoupage'u czuję się lepiej niż w kuchni, stąd zwlekałam. Choć ostatnio przyjmowaliśmy znajomych na kawce i wprawiłam kolegę w prawdziwy zachwyt tym, że wszystko na stole było własnej roboty. Zawsze wydawało mi się to tak oczywiste, że nawet się nad tym nie zastanawiałam. Jego żona tymi zachwytami była mniej zachwycona :)).

A dziś urodziny Pana Męża, więc będzie kulinarnie. Upiekłam tort - taki zwyczajny, śmietanowy, ale dobry, jednakże dziś będzie przepis na ciasto mandarynkowe, które właśnie zrobiłam na wizytę gości. To przepis Nigelli Lawson, w polskich książkach go nie ma, spisałam z telewizji. Ciasto jest pyszne, pachnące i takie...inne. Robię je najczęściej zimą, bo wtedy mandarynki są najlepsze.

Potrzeba:

4 mandarynki lub 3 małe pomarańcze,

250 g mielonych migdałów (ja używam gotowej mąki migdałowej),

250 g cukru,

1 kopiasta łyżeczka proszku do pieczenia,

6 jajek.

Mandarynki sparzyć i w całości, ze skórką ugotować w wodzie aż będą miękkie (ok. godziny). Odsączyć, ostudzić. Z zimnych mandarynek usunąć szypułki i ewentualnie pestki (nie trzeba) i zmiksować je na papkę. Dodać całe jajka, cukier, migdały i proszek do pieczenia. Miksować do uzyskania jednolitej masy - ciasto będzie dość rzadkie. Tortownicę o średnicy 24 cm posmarować masłem, a dno wyłożyć papierem do pieczenia i wlać ciasto. Piec w temperaturze 1900 C ok. 50 min (sprawdzić patyczkiem). Jeśli ciasto za bardzo z wierzchu się rumieni, a nie jest jeszcze upieczone, położyć na wierzchu papier do pieczenia. Po wyjęciu z piekarnika zazwyczaj ciasto opada, to normalne, ale im bardziej wypieczone, tym mniej opadnie :). Najlepsze po całkowitym ostygnięciu, np. następnego dnia.


poniedziałek, 25 stycznia 2010
Na metalu

Już dawno miałam pokazać inny sposób naklejania serwetek, ale jakoś było mi nie po drodze. Skorzystałam z tego filmiku:

http://www.youtube.com/watch?v=8jFVoKKRDnY

Sprawdziłam, że nadaje się tylko na idealnie gładkie powierzchnie - metal, ewentualnie szkło (nie próbowałam), drewno zdecydowanie odpada.

Ponieważ to tylko próba, zdekupażowałam sobie stare pudełko po cukierkach, w którym trzymam szpilki.

Nakleja się rzeczywiście rewelacyjnie, nic się nie rwie ani nie marszczy. Serwetka idealnie przywiera - tutaj jest nawet wydarta z dużym zapasem zamiast wycinania (czego na ogół nie stosuję), a krawędzie są niemal niewidoczne. Warto spróbować. Polecam :).

Tagi: pudełko
20:46, 1.hanutka , decoupage
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 stycznia 2010
Fiołki

Wygląda na to, że moją specjalnością są wizytowniki. Zrobiłam ich już sporo i mam coraz więcej pomysłów. Muszę przyznać, że naprawdę wyglądają efektownie i niebanalnie. W realu są ładniejsze niż na zdjęciach, a przy tym miłe w dotyku. Uwielbiam dotykać wyszlifowane drewno, ma w sobie takie ciepło...

Właśnie skończyłam damski wizytownik na zamówienie. Miał być z bukiecikiem fiołków. Bejcowałam go na kolor sosny-oregon. Ponieważ same fiołki wydały mi się zbyt nudne, jako tło po całości przykleiłam serwetkę ryżową z motywem listów. Uwielbiam te serwetki - są cieniutkie i idealnie wtapiają się w tło, a przy tym nie drą się i dobrze wygładzają. Bukiecik fiołków pochodzi z papieru Stamperii, a że miałam tylko jeden duży, więc pocięłam go na mniejsze fragmenty i umieściłam w różnych miejscach. Potem jeszcze patynowałam brązową farbą. Do wykończenia skorzystałam ze sposobu Apandany i przetarłam całość "magiczną gąbką", a potem polerowałam polerką do paznokci. Efekt rewelacyjny, powierzchnia jest trudna do opisania, taka gładziutka, satynowa - aż chce się dotykać.

 

 

drewniany damski wizytownik decoupage

drewniany damski wizytownik decoupage

drewniany damski wizytownik decoupage

Zdjęcia zupełnie nie oddają prawdziwego wyglądu wizytownika, fiołki są w rzeczywistości fioletowe, a nie niebieskie. I w ogóle jest ładniejszy :). Powiem nieskromnie, że tak mi się podoba (zwłaszcza po wyszlifowaniu), że chętnie zatrzymałabym go dla siebie :).

 
1 , 2
Zakładki:
Jeśli podobają Ci się moje prace i chciałabyś mieć podobną, napisz do mnie
Kontakt
Moja galeria
Moje albumy
Odwiedzam
Wszystkie przedstawione modele są mojego autorstwa i nie zezwalam na ich kopiowanie bez mojej zgody.
Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa i nie zgadzam się na kopiowanie i umieszczanie ich na innych stronach bez mojej zgody.


Tu kupisz moje prace:

















    free counters

    statystyka
    Toplista Decoupage

    HAND MADE - Rękodzieło