środa, 30 czerwca 2010
Made in USA

To było naprawdę trudne i sporo się nagłowiłam, zanim wpadłam na ten pomysł. Ale bardzo ciekawe doświadczenie, bo to coś całkiem odmiennego od rzeczy, z którymi miałam do tej pory do czynienia. Miałam wykonać komplet podkładek dla młodego mężczyzny interesującego się motoryzacją i zafascynowanego Ameryką. Na podkładkach miały znaleźć się konkretne samochody. Sposób wykonania był dowolny. Oto co wykombinowałam:

ręcznie zdobione podkładki decoupage

Zdjęcia przerobiłam do podobnej wielkości i wydrukowałam, podobnie loga i dokładnie wycięłam. Największy problem sprawiło mi tło - miałam różne koncepcje, ale ostatecznie zdecydowałam się podrzeć stary The Wall Street Journal. Tło jest szare, mocno spryskane czarną farbą, przez co wygląda trochę jak z kamienia.

ręcznie zdobione podkładki decoupage

Po drugiej stronie nakleiłam rozjaśnioną flagę amerykańską. Początkowo to na jej tle miały być samochody, ale to nie wyglądało dobrze, więc zmieniłam koncepcję.

ręcznie zdobione podkładki decoupage

Boki jeszcze przetarłam i lekko spatynowałam, żeby wyglądały na stare, a pudełko pobejcowałam na grafit. Zabezpieczyłam je z obu stron lakierem poliuretanowym matowym, dzięki czemu można ich używać, jak się chce:).

ręcznie zdobione podkładki decoupage

No to i muzyka będzie dziś bardziej "męska":). Przy okazji pewna śmieszna historia z nią związana. W czasach licealnych wzdychałam po kryjomu do pewnego osobnika płci przeciwnej, który uwielbiał Deep Purple. Ponieważ kobiety wiele z miłości potrafią zrobić, nagrałam sobie z radia całą dyskografię tego zespołu (na magnetofon szpulowy wówczas). Pewnego dnia ów młody człowiek potrzebował książki, którą akurat ja miałam:). No i zapowiedział się z wizytą. A ja byłam przygotowana:) - dzwonek do drzwi, a jak myk... Child in Time; oczywiście od połowy, że ja niby tak akurat słuchałam. Czy się udało? Jasne! I nigdy nie zorientował się w podstępie:D. Ten osobnik to mój Pan Mąż:))), więc warto było. A tę muzykę lubię naprawdę. Dziś mniej znany kawałek (dla nie-fanów), który spodobał mi się od pierwszego słuchania. Warto posłuchać, genialne solówki, dziś już tak nie grają:)


sobota, 26 czerwca 2010
Chwalę się:)

Chciałabym podzielić się dziś moją radością:). W lipcowym numerze wnętrzarskiego czasopisma "Czas na wnętrze" zamieszczono zdjęcie mojej tacy:). Jak ona ładnie tam wygląda wśród tych designerskich rzeczy! A jaka tania jest:P

Właściwie miały być 3 moje zdjęcia i to zupełnie inne, ale i to mi się podoba.

A ja cały czas coś tam dłubię. Zrobiłam deseczkę na zapiski. Miała być "bogatsza", ale w końcu stwierdziłam, że to, co jest, w zupełności wystarcza. Zgodnie z zasadą"mniej znaczy więcej":)

Zastanawiałam się, jaką muzykę dziś dodać. W końcu zdecydowałam się na wspomnienia... Z młodości, z Paryża, z cudownego koncertu w grudniu 2007.


poniedziałek, 21 czerwca 2010
Kuferek różany

Kolejny kuferek na biżuterię - różany, postarzany. Życzenie osoby zamawiającej było takie, aby był podobny do kuferka mojej córki, z różami i wyglądający na stary. No to chyba jest:). Sam wzór z papieru ryżowego mile mnie zaskoczył, bo na przedmiocie wygląda dużo delikatniej niż "w całości". Pocieniowałam go dość mocno i poprzecierałam, ale najbardziej postarzyły go spękania z użyciem gumy arabskiej. Nie wiem, czemu te spękania wychodzą mi dość płytkie i jest kłopot z ich wypełnieniem. Może powinnam położyć dwie warstwy lakieru olejnego? Wypełnianie to masakra - znów próbowałam, czym się dało - najlepiej wyszło brązową patyną Rayhera. Nie chciałam, żeby spękania się błyszczały, więc zrezygnowałam z porporiny. No i wyszedł taki mocno stary, sfatygowany kuferek - nie wiem, czy naprawdę taki miał być...

kuferek na biżuterię decoupage

kuferek na biżuterię decoupage

kuferek na biżuterię decoupage

Wykończony lakierem poliuretanowym z połyskiem. Słabo tu widać spękania, a spękało bardzo:), choć gdy go robiłam, było bardzo deszczowo, wilgotno i musiałam na nie czekać aż 3 dni:D.

kuferek na biżuterię decoupage

Wewnątrz bejcowany na kasztan i wyściełany papierem welurowym.

kuferek na biżuterię decoupage

kuferek na biżuterię decoupage

A dziś muzyka, która wprowadza mnie w dobry nastrój i najlepiej mi się przy niej pracuje:). Roda Stewarta wcześniej nie lubiłam (poza Sailing), ale te stare piosenki w jego wykonaniu są fantastyczne - bardzo lubię:). Tu przy okazji znalazłam jeszcze Audrey Hepburn, którą uwielbiam.



czwartek, 17 czerwca 2010
Na biało

W przerwie między robieniem kompotów truskawkowych na zimę postanowiłam pokazać coś szyciowego:). Wyciągnęłam wreszcie letnie ubrania, wyprasowałam i jestem gotowa. Oto ulubiony letni żakiet z cienkiej lekko gniecionej bawełny, na podszewce. Wykrój pochodzi z BURDY 2/2006, model 129, rozmiar 18.

Żakiet w ogóle, a ten szczególnie, nie jest łatwy do uszycia. To rzecz, która musi dobrze leżeć, wymaga starannego dopasowania i sporej precyzji w szyciu. Początkującym stanowczo odradzam. Na początku też wydawało mi się, że już jestem dobra, ale nawet teraz, po ćwierć wieku(!) intensywnego szycia, nie odważyłabym się tego powiedzieć. Zdecydowanie człowiek z wiekiem mądrzeje:D, a przynajmniej powinien. Szyjąc ten żakiet już wiedziałam, że będzie za mały, ale (naiwna!) nastawiłam się na schudnięcie. Moja starsza córka od początku pocieszała mnie, że ona w wielką chęcią żakiet przygarnie:). Póki co jest u mnie, bo bardzo mi się podoba, a przecież mogę nosić rozpięty.

Zalety:

- bardzo ładnie podkreśla figurę,

- jest bardzo lekki,

- zawsze przykładam wielką wagę do doboru guzików, źle dopasowane mogą zepsuć cały efekt; tu są naprawdę ładne z naturalnego korka z kontrastowymi nacięciami, w dwóch wielkościach. W ładne guziki naprawdę warto zainwestować!

Wady:

- mnóstwo detali - paski, patki, karczek, rewers, szwy modelujące, stębnowania; bardzo dużo precyzyjnego szycia,

- ciasny jest, ale rozmiar 19 byłby w niektórych miejscach zbyt obszerny - wtedy nie przerabiałam jeszcze wykrojów, a szczególnie tak skomplikowanych,

- ze względu na kolor szybko się brudzi, a w wodzie prać go nie można:(.

Co do zużycia materiału, tu też zastosowałam "optymalizację". Wg BURDY potrzeba 1,70 m szer.120 cm. Ja miałam szerokość 140 cm, aż 2,20 m, ale z tego wyszła mi jeszcze spódnica z fałdami i mała bluzeczka. Oto właśnie jako garsonka (spódnica solo wystąpi innym razem i bluzka też):

Bluzkę żółtą (powyżej) też sama szyłam i sukienkę kolorową (jeszcze wyżej) również:))

Zapomniałabym o muzyce. Film "Trędowata" nie należy do moich ulubionych, ale ten walc z całą pewnością:)


poniedziałek, 14 czerwca 2010
Gałązka bzu

I kolejna szafka na klucze - tym razem taka typowa. To ta, która miała być "paryska", a wyszła za ciemna. Znalazłam jej inny motyw, bardziej pasujący. Ten bez niezwykle mi się podoba, użyłam go już na jednym z wiaderek. Szafka jest bejcowana na grafit i przetarta. Tło pod gałązką pomalowałam na beż i patynowałam brązową farbą.

szafka na klucze decoupage

szafka na klucze decoupage

Wnętrza nie chciałam zdobić identycznie, więc znalazłam inną serwetkę z bzem i przykleiłam na serwetkę z tekstem. Beżowe tło pomazałam na brązowo suchym pędzlem.

szafka na klucze decoupage

szafka na klucze decoupage

Czas na muzykę. Dziś znów się zrobiło szaro i ponuro, pada deszcz, więc muzyka będzie trochę mroczna - kiedy jej słucham, mam gęsią skórkę:D. Uwielbiam ten głos i dźwięk wszystkich "przeszkadzajek". Tutaj tak dobrze nie słychać, ale stereo w ciemnym pokoju robi wrażenie:). Bardzo żałuję, że nie udało mi się zdobyć biletów na koncert (chyba 2 lata temu).


 

 

 

 
1 , 2
Zakładki:
Jeśli podobają Ci się moje prace i chciałabyś mieć podobną, napisz do mnie
Kontakt
Moja galeria
Moje albumy
Odwiedzam
Wszystkie przedstawione modele są mojego autorstwa i nie zezwalam na ich kopiowanie bez mojej zgody.
Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa i nie zgadzam się na kopiowanie i umieszczanie ich na innych stronach bez mojej zgody.


Tu kupisz moje prace:

















    free counters

    statystyka
    Toplista Decoupage

    HAND MADE - Rękodzieło