sobota, 18 kwietnia 2009
Spękania Rayhera

Kiedy już troszkę wiedziałam, o co chodzi w decoupage'u, postanowiłam spróbować spękań. Początkowo w empiku były dostępne głównie produkty Rayhera (szkoda, że już ich nie ma:-( ) i zaopatrzyłam się w medium dwuskładnikowe Antik I i Antik II. Wypróbowałam je na zwykłym notesiku, który najpierw pomalowałam, potem okleiłam motywem z serwetki, polakierowałam, zastosowałam medium, wtarłam Patinę Rayhera i znów polakierowałam na mat. I z brzydkiego, tekturowego, chińskiego notesu wyszedł całkiem inny. Wpisuję do niego ciekawe cytaty z czytanych książek, np. taki:

Choć nasz los jest ciągiem etapów, których sensu nie potrafimy zrozumieć,

to wiodą nas one ku naszej Legendzie i pozwalają nauczyć się tego, co jest

konieczne do wypełnienia własnego przeznaczenia.

Paolo Coelho "Piąta góra"

Niedawno kupiłam książkę "Postarzanie przedmiotów" (piękna!) i wyczytałam w niej, że medium to daje efekt skóry :-O. Albo robię coś nie tak, albo mam coś z oczami. Mnie wychodzi efekt spróchniałego drewna i taki mi się podoba, ale może spróbuję nakładać to gąbką, być może wtedy będzie skóra?

Jeszcze dwa notesy spękane w ten sposób. Ten z liliami jest błyszczący i źle wychodzi na zdjęciu. W rzeczywistości tło jest koralowe, a lilie wyraźnie widać. Ten z różami jest zdobiony po obu stronach (inaczej).

Secesyjne gobeliny

Parę lat temu wyhaftowałam dwa gobeliny w stylu secesyjnym. Ładnie się prezentują w korytarzyku na ścianach w kolorze koralu między drzwiami do pokojów (zdjęcia były robione na innym tle, w korytarzyku zbyt mało światła). Zostało mi jeszcze miejsce na następne, ale nie mam podobnych wzorów. W ogóle wymyśliłam sobie, że tam kiedyś będzie galeria moich haftowanych obrazów, ale na razie wiszą dwa. Haftowałam je wełną Anchor według wzoru z ANNY, ale kolory dobierałam samodzielnie według zdjęcia, a nie opisu - kilka jest całkiem innych. Kontury są obszyte złotym sznureczkiem. Całość haftowana ściegiem gobelinowym, a nie krzyżykowym. Dużo czasu mi na to zeszło, ok. rok na każdy. Zwłaszcza na początku było trudno, gdy nie miałam specjalnej ramy do naciągnięcia kanwy. Z ramą też praca się, niestety, trochę naciąga, ale jest dużo lepiej. A tak to wygląda:

Na pochmurny dzień - tiramisu

Nie jestem dobrą kucharką i zwykle nie lubię spędzać dużo czasu w kuchni. Dlatego wybieram raczej to, co łatwe, szybkie i pyszne. Dziś jest tak ciemny dzień, że rozjaśnić go może tylko włoskie tiramisu. Właśnie przygotowałam na podwieczorek i chłodzi się w lodówce. UWAGA! NIE DLA DZIECI! Zresztą moje nie lubią kawy, więc nie muszę przygotowywać wersji light. Może ktoś tu zajrzy i zainteresuje go taka wersja, więc podaję przepis. Na 6 osób, dla łasuchów na 4:-). Roboty na jakieś 15 minut, potem na kilka godzin do lodówki. Jak się zrobi rano, to na podwieczorek akurat.

Potrzeba:

3 żółtka

75 g cukru

40 ml amaretto (podobno może być winiak, ale nie próbowałam)

500 g serka mascarpone

250 ml zimnej mocnej kawy

paczka biszkoptów

1-2 łyżki kakao

Żółtka miksujemy stopniowo dodając cukier. Dodajemy połowę porcji amaretto i po łyżeczce wrzucamy serek. Miksujemy, aż krem będzie jednolity.

Resztę amaretto wlewamy do kawy. Biszkopty moczymy w kawie (najlepiej nalać do miseczki), aż całkiem zmiękną i układamy warstwę na dnie naczynia. Na to wykładamy połowę kremu i znów kładziemy warstwę namoczonych biszkoptów, a potem resztę kremu.

Na wierzchu posypujemy przez sitko kakao, żeby całość dokładnie pokryć. Po krótkim czasie kakao nasiąknie i ściemnieje, ale tak ma być. Wstawić do lodówki na kilka godzin, a potem paluszki lizać:-)

Moje przed wstawieniem do lodówki wyglądało tak:

Jak przygotowuję tiramisu dla gości, to od razu układam wszystko w pucharkach, bo wygląda to estetyczniej na stole, ale na użytek domowy w jednym naczyniu jest szybciej.

Nie bez znaczenia jest, jakiego serka użyjemy. Uważam, że najlepszy jest ten:

Życzę smacznego:-)

piątek, 17 kwietnia 2009
Krzyżykowe początki

Krzyżykami haftuję od kilkunastu lat, ale nie od nich zaczynałam moją przygodę z haftem. Szczerze powiedziawszy niezbyt je nawet lubię. Podobają mi się głównie obrazki i gobeliny. Wyszywam przeważnie muliną na równym lnianym płótnie (rzadko na aidzie) lub gobeliny wełną na sztywnej kanwie. Nigdy, przenigdy nie używam kanwy z nadrukiem. NIENAWIDZĘ!!!  Lubię wzory rozrysowane symbolami (nie kolorami!) na kratkowanym papierze. Uwielbiam, kiedy jest bardzo dużo kolorów - najlepiej kilkadziesiąt. Bardzo podobają mi się cieniowania, taki efekt malarski. Zwykle haftuję drobnymi krzyżykami, widocznymi dopiero z bliska, ale nie "petit-pointem". W gobelinach trochę inaczej, ale o tym w następnym odcinku:-). Wzory czerpię głównie z ANNY i specjalnych wydań BURDY. Nie korzystam z polskich czasopism, bo wzory są tam zwykle niezbyt delikatne i mało skomplikowane. Takie jest moje zdanie, ale może się mylę, bo nie przeglądam wszystkich numerów.

A to moja pierwsza praca sprzed 17?18? lat. Wzór pochodzi z niemieckiego żurnalu "Neue Mode". Nie jest to mistrzostwo świata, ale na czymś trzeba się nauczyć:-)

Potem była seria obrazków z dziećmi, wzory z ANNY i BURDY.

Teraz decoupage zajmuje mi prawie cały wolny czas, więc haft w dużym stopniu porzuciłam. Jednak zawsze miałam zwyczaj robić kilka rzeczy naraz, żeby się nie znudzić jedną, więc zawsze mam coś zaczęte. Obecnie haftuję gobelin do sypialni (tzn. od 2 lat i potrwa to z pewnością jeszcze drugie tyle). Ale to naprawdę duże przedsięwzięcie i na razie od niego odpoczywam. To wzór z ANNY, wyszywany muliną DMC, ściegiem gobelinowym.

 

czwartek, 16 kwietnia 2009
Jak to się zaczęło

Decoupagem zajmuję się od niedawna, tak na poważnie to niecały rok.  Ale wciągnęło mnie na maxa. Pierwszy raz usłyszałam o tej technice kilka lat temu w telewizji. Był kiedyś na TVN24 taki program Styl, bardzo inspirujący, przynajmniej dla mnie. Tam pokazano dwie artystki (niestety, nie zapamiętałam nazwisk), które tą techniką dekorują głównie meble. Bardzo mi się to spodobało, ale wtedy nie były jeszcze normalnie dostępne potrzebne materiały, więc w głowie pozostała tylko nazwa. Jakieś trzy lata temu zobaczyłam w empiku (byłam wtedy na etapie biżuteryjnym) potrzebne preparaty i postanowiłam spróbować na czymś, czego nie będzie żal, jak nie wyjdzie. No i wymyśliłam segregatory na czasopisma, które i tak są schowane w szafie, ale wcale im nie będzie przeszkadzać, jak przy okazji będą ładne (albo nie:-)). Ponieważ na nich ćwiczyłam, są takie sobie, ale w szafie stoją i nawet przybyło następnych do ozdobienia (tylko czasu już nie ma). Moje pierwsze wyglądają tak:

 

No i spodobało mi się. Zaczęłam kombinować, co by tu jeszcze... W czerwcu zeszłego roku przez przypadek wpadł mi do ręki numer czasopisma o decoupage'u. Wtedy zaczęłam szukać wiadomości w necie (bo tak już mam, że zanim się wezmę za coś, lubię poczytać, a słowo pisane najlepiej do mnie dociera, dlatego nie chodzę na kursy, tylko uczę się z książek:-)). Oniemiałam, jak zobaczyłam niektóre prace. Pozamawiałam, co potrzebne i do roboty. Na początek poszła stara, brzydka drewniana skrzynka, w której przechowuję mulinę. Przed metamorfozą wyglądała tak:

Może teraz też nie jest wyjątkowa, ale nie musi już wstydliwie stać za kanapą jako podstawka pod papirus :-). To pierwsza praca z papierem, oklejona "po całości", ale takie są początki. Wygląda lepiej:

To zupełne początki. Dalszy ciąg opowieści nastąpi, a teraz muszę wracać do bieżących prac. Właśnie jestem na etapie lakierowania tacy. To moje pierwsze zamówienie od zupełnie nieznanej osoby. Mam nadzieję, że się spodoba.

ręcznie zdobiona taca decoupage

Zakładki:
Jeśli podobają Ci się moje prace i chciałabyś mieć podobną, napisz do mnie
Kontakt
Moja galeria
Moje albumy
Odwiedzam
Wszystkie przedstawione modele są mojego autorstwa i nie zezwalam na ich kopiowanie bez mojej zgody.
Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa i nie zgadzam się na kopiowanie i umieszczanie ich na innych stronach bez mojej zgody.


Tu kupisz moje prace:

rękodzieło i handmade - ArtMadam

















    free counters

    statystyka
    Toplista Decoupage

    HAND MADE - Rękodzieło