piątek, 17 kwietnia 2009
Krzyżykowe początki

Krzyżykami haftuję od kilkunastu lat, ale nie od nich zaczynałam moją przygodę z haftem. Szczerze powiedziawszy niezbyt je nawet lubię. Podobają mi się głównie obrazki i gobeliny. Wyszywam przeważnie muliną na równym lnianym płótnie (rzadko na aidzie) lub gobeliny wełną na sztywnej kanwie. Nigdy, przenigdy nie używam kanwy z nadrukiem. NIENAWIDZĘ!!!  Lubię wzory rozrysowane symbolami (nie kolorami!) na kratkowanym papierze. Uwielbiam, kiedy jest bardzo dużo kolorów - najlepiej kilkadziesiąt. Bardzo podobają mi się cieniowania, taki efekt malarski. Zwykle haftuję drobnymi krzyżykami, widocznymi dopiero z bliska, ale nie "petit-pointem". W gobelinach trochę inaczej, ale o tym w następnym odcinku:-). Wzory czerpię głównie z ANNY i specjalnych wydań BURDY. Nie korzystam z polskich czasopism, bo wzory są tam zwykle niezbyt delikatne i mało skomplikowane. Takie jest moje zdanie, ale może się mylę, bo nie przeglądam wszystkich numerów.

A to moja pierwsza praca sprzed 17?18? lat. Wzór pochodzi z niemieckiego żurnalu "Neue Mode". Nie jest to mistrzostwo świata, ale na czymś trzeba się nauczyć:-)

Potem była seria obrazków z dziećmi, wzory z ANNY i BURDY.

Teraz decoupage zajmuje mi prawie cały wolny czas, więc haft w dużym stopniu porzuciłam. Jednak zawsze miałam zwyczaj robić kilka rzeczy naraz, żeby się nie znudzić jedną, więc zawsze mam coś zaczęte. Obecnie haftuję gobelin do sypialni (tzn. od 2 lat i potrwa to z pewnością jeszcze drugie tyle). Ale to naprawdę duże przedsięwzięcie i na razie od niego odpoczywam. To wzór z ANNY, wyszywany muliną DMC, ściegiem gobelinowym.

 

czwartek, 16 kwietnia 2009
Jak to się zaczęło

Decoupagem zajmuję się od niedawna, tak na poważnie to niecały rok.  Ale wciągnęło mnie na maxa. Pierwszy raz usłyszałam o tej technice kilka lat temu w telewizji. Był kiedyś na TVN24 taki program Styl, bardzo inspirujący, przynajmniej dla mnie. Tam pokazano dwie artystki (niestety, nie zapamiętałam nazwisk), które tą techniką dekorują głównie meble. Bardzo mi się to spodobało, ale wtedy nie były jeszcze normalnie dostępne potrzebne materiały, więc w głowie pozostała tylko nazwa. Jakieś trzy lata temu zobaczyłam w empiku (byłam wtedy na etapie biżuteryjnym) potrzebne preparaty i postanowiłam spróbować na czymś, czego nie będzie żal, jak nie wyjdzie. No i wymyśliłam segregatory na czasopisma, które i tak są schowane w szafie, ale wcale im nie będzie przeszkadzać, jak przy okazji będą ładne (albo nie:-)). Ponieważ na nich ćwiczyłam, są takie sobie, ale w szafie stoją i nawet przybyło następnych do ozdobienia (tylko czasu już nie ma). Moje pierwsze wyglądają tak:

 

No i spodobało mi się. Zaczęłam kombinować, co by tu jeszcze... W czerwcu zeszłego roku przez przypadek wpadł mi do ręki numer czasopisma o decoupage'u. Wtedy zaczęłam szukać wiadomości w necie (bo tak już mam, że zanim się wezmę za coś, lubię poczytać, a słowo pisane najlepiej do mnie dociera, dlatego nie chodzę na kursy, tylko uczę się z książek:-)). Oniemiałam, jak zobaczyłam niektóre prace. Pozamawiałam, co potrzebne i do roboty. Na początek poszła stara, brzydka drewniana skrzynka, w której przechowuję mulinę. Przed metamorfozą wyglądała tak:

Może teraz też nie jest wyjątkowa, ale nie musi już wstydliwie stać za kanapą jako podstawka pod papirus :-). To pierwsza praca z papierem, oklejona "po całości", ale takie są początki. Wygląda lepiej:

To zupełne początki. Dalszy ciąg opowieści nastąpi, a teraz muszę wracać do bieżących prac. Właśnie jestem na etapie lakierowania tacy. To moje pierwsze zamówienie od zupełnie nieznanej osoby. Mam nadzieję, że się spodoba.

ręcznie zdobiona taca decoupage

środa, 15 kwietnia 2009
Coś na początek

Od niedawna występuję jako hanutka. Już trochę się do tego przyzwyczaiłam, bo nikt mnie nigdy tak nie nazywał. Uwielbiam wszystko robić własnoręcznie, a przynajmniej sprawdzić, czy potrafię.

 Nie mam wykształcenia plastycznego i nawet nigdy mi do głowy nie przyszło, żeby je mieć. W szkole nie zauważono u mnie żadnego talentu w tym kierunku:(. Wszystkiego, co potrafię, nauczyłam się właściwie sama: z książek, czasopism lub z niewielką pomocą drugiej osoby. Nigdy nie byłam na żadnym kursie, a w moim domu rodzinnym nikt się jakimkolwiek rękodziełem nie zajmował (w młodości jedynie mama trochę haftowała - ładnie, ale tylko sznureczkiem). Moje pomysły zawsze wspierał mój tato, który kupił mi pierwszy wykrój i książkę ze ściegami na drutach. Myślę, że teraz uśmiecha się do mnie gdzieś Z GÓRY.

Z wykształcenia jestem bibliotekoznawcą, ale wiele lat temu postanowiłam zostać w domu z moimi córkami. Czasami żałowałam, że coś mnie w życiu ominęło, ale jednocześnie wiem, że to, co zyskałam, jest bezcenne. Moje dzieci są wspaniałe, a ja mogłam przez te lata wiele się nauczyć i poświęcić swoim pasjom. Myślę, że nie zmarnowałam tego czasu, ale żałuję, że wielu rzeczy nie zaczęłam wcześniej, że intensywniej nie pracowałam. Moje koleżanki zrobiły karierę i dziwią się, że ja dokonałam takiego wyboru. Ale im obce kobiety wychowują dzieci, obce kobiety sprzątają dom, jedzą byle co i byle jak i niczego nie tworzą. Czasami człowiek żyje, jak musi, a czasami jak chce.

Miało być wesoło, a wyszło niekoniecznie:(

Blog czas zacząć

Właściwie to nie wiem, po-co-mi-to. Obawiam się, że będę teraz więcej czasu spędzać na pisaniu niż na pracy. Wiem, że to wciąga.

Na razie będzie nieładnie, bo sama nic nie potrafię pozmieniać, a moje dziecko ma w przyszłym tygodniu testy gimnazjalne, więc nie mogę głupstwami głowy zawracać (żeby potem nie było na mnie:-)).

22:06, 1.hanutka
Link Dodaj komentarz »
1 ... 71
 
Zakładki:
Jeśli podobają Ci się moje prace i chciałabyś mieć podobną, napisz do mnie
Kontakt
Moja galeria
Moje albumy
Odwiedzam
Wszystkie przedstawione modele są mojego autorstwa i nie zezwalam na ich kopiowanie bez mojej zgody.
Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa i nie zgadzam się na kopiowanie i umieszczanie ich na innych stronach bez mojej zgody.


Tu kupisz moje prace:

















    free counters

    statystyka
    Toplista Decoupage

    HAND MADE - Rękodzieło