niedziela, 22 maja 2011
Prawie idealna czekolada:)

I nie będzie o jedzeniu, choć dawno nie było, lecz o szyciu, którego nie było chyba jeszcze dłużej. Niestety, do szycia nadal nie wróciłam, mimo że bardzo mnie do tego ciągnie. Ostatnio udało mi się oddać bardzo dużo rzeczy osobie potrzebującej, która się z nich podobno niezwykle ucieszyła. Dla mnie także była to wielka radość. I właśnie z tej okazji powyciągałam wszystko z szaf, poprzeglądałam, poprzymierzałam. Moje córki miały też wspaniałą zabawę, bo buszowały w tym wszystkim jak w second handzie, przymierzały i parę rzeczy przygarnęły. Wreszcie dowiedziałam się, że nie tak źle szyję i te ciuchy są całkiem fajne. Po 15 latach usłyszałam też, że moja córka miała w przedszkolu najładniejsze sukienki (w jej opinii - a to najważniejsze), więc chyba warto było:D. Teraz muszę namówić je na sesję zdjęciową, żeby pokazać, co upolowały, bo ja już się w te rzeczy, niestety, nie mieszczę:(.

A wracając do tytułowej czekolady: to sukienka, którą uszyłam kilka lat temu i nadal ją noszę (nawet w tej chwili:))). Bardzo ją lubię, bo uważam, że całkiem dobrze leży (prawie). Materiał to len w kolorze gorzkiej czekolady, przewiewny, doskonały na lato. Uszyta według wykroju z Burdy "Małe kobietki" 1/98, model 811, rozmiar 18, nie pamiętam, żebym go dopasowywała.

Zalety:

- jest bardzo wygodna,

- zwykła, ale wygląda całkiem, całkiem:)

- ma bardzo ładnie wymodelowany karczek z przodu i zaszewki - dobrze podkreśla figurę tam, gdzie trzeba:P

- łatwa do uszycia, choć Burda daje jej 3 kropki. Jedynie cięte kieszenie z patkami są pewną trudnością.

Wady:

- jest za szeroka w plecach, trochę suwak "wisi",

- len, który okropnie się gniecie. Ja jednak noszę ją głównie po domu, więc specjalnie mi to nie przeszkadza, a nawet ma swój urok, bo taka naturalna jest:).

Ale to nie wszystko. Przy okazji tego postu chciałam pokazać, jak różnie mogą wyglądać rzeczy uszyte według tego samego wykroju. Oto sukienka, która była wcześniej i miałam już ją wyrzucić ze względu na oznaki starości. Właśnie dlatego, że taka byłam z niej zadowolona, powstała z tego samego wykroju ta czekoladowa. 

Ta sukienka uszyta jest z poliestru, przez co już nie jest tak przewiewna, ale ma piękny kolor i wzór. To model 812 z tej samej Burdy, ten sam wykrój i rozmiar. Nie ma w niej rękawów, kieszonek i jest bardzo długa z pęknięciami  od kolan na wszystkich szwach. I to jest jej najsłabszy punkt - mimo zabezpieczeń (wszyte od spodu trójkąciki), rozrywa się na szwach i z tego właśnie powodu chciałam ją wyrzucić. Ale kiedy przy porządkach wyjęłam ją z pawlacza, zrobiło mi się żal i postanowiłam kolejny raz ją naprawić:)

Mimo jej niebieskości, bardzo ją lubię:)

Tagi: sukienka
11:11, 1.hanutka , szycie
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 czerwca 2010
Na biało

W przerwie między robieniem kompotów truskawkowych na zimę postanowiłam pokazać coś szyciowego:). Wyciągnęłam wreszcie letnie ubrania, wyprasowałam i jestem gotowa. Oto ulubiony letni żakiet z cienkiej lekko gniecionej bawełny, na podszewce. Wykrój pochodzi z BURDY 2/2006, model 129, rozmiar 18.

Żakiet w ogóle, a ten szczególnie, nie jest łatwy do uszycia. To rzecz, która musi dobrze leżeć, wymaga starannego dopasowania i sporej precyzji w szyciu. Początkującym stanowczo odradzam. Na początku też wydawało mi się, że już jestem dobra, ale nawet teraz, po ćwierć wieku(!) intensywnego szycia, nie odważyłabym się tego powiedzieć. Zdecydowanie człowiek z wiekiem mądrzeje:D, a przynajmniej powinien. Szyjąc ten żakiet już wiedziałam, że będzie za mały, ale (naiwna!) nastawiłam się na schudnięcie. Moja starsza córka od początku pocieszała mnie, że ona w wielką chęcią żakiet przygarnie:). Póki co jest u mnie, bo bardzo mi się podoba, a przecież mogę nosić rozpięty.

Zalety:

- bardzo ładnie podkreśla figurę,

- jest bardzo lekki,

- zawsze przykładam wielką wagę do doboru guzików, źle dopasowane mogą zepsuć cały efekt; tu są naprawdę ładne z naturalnego korka z kontrastowymi nacięciami, w dwóch wielkościach. W ładne guziki naprawdę warto zainwestować!

Wady:

- mnóstwo detali - paski, patki, karczek, rewers, szwy modelujące, stębnowania; bardzo dużo precyzyjnego szycia,

- ciasny jest, ale rozmiar 19 byłby w niektórych miejscach zbyt obszerny - wtedy nie przerabiałam jeszcze wykrojów, a szczególnie tak skomplikowanych,

- ze względu na kolor szybko się brudzi, a w wodzie prać go nie można:(.

Co do zużycia materiału, tu też zastosowałam "optymalizację". Wg BURDY potrzeba 1,70 m szer.120 cm. Ja miałam szerokość 140 cm, aż 2,20 m, ale z tego wyszła mi jeszcze spódnica z fałdami i mała bluzeczka. Oto właśnie jako garsonka (spódnica solo wystąpi innym razem i bluzka też):

Bluzkę żółtą (powyżej) też sama szyłam i sukienkę kolorową (jeszcze wyżej) również:))

Zapomniałabym o muzyce. Film "Trędowata" nie należy do moich ulubionych, ale ten walc z całą pewnością:)


wtorek, 01 czerwca 2010
Mundurek

Cieplej się robi i czas wreszcie wyciągnąć letnie ubrania. Właściwie to dziwne, że już czerwiec, a nie było okazji do noszenia letnich ubrań. Zanim zacznę wyciągać lżejsze, jeszcze pewien nudny żakiet. Uszyty z bardzo miękkiej tkaniny podobnej do weluru. Wykrój pochodzi z BURDY 12/2005, model 107, rozmiar 38.

Noszę go z szerokim paskiem, bo bez niego to nuda totalna.

Zalety:

- jest miękki i bardzo lekki, choć oczywiście przód ma lekko usztywniany i jest na podszewce,

- łatwy do uszycia: nie ma rewersu, tylko kołnierz na stójce jak w koszuli, nie ma guzików, tylko duże zatrzaski.

Wady:

- no nudny jest :(, chociaż lubię rzeczy "pod szyję", ten żakiet zapięty wygląda jak chiński mundurek :D,

- nie poprawiałam wykroju i to widać: jest zbyt szeroki w plecach i ramionach, podnosi się przód.

I jeszcze porcja muzyki wcale nie nudnej: z najnowszej płyty zespołu Raz Dwa Trzy piosenka "Dalej niż sięga myśl" (ale tam wszystkie są świetne:)



13:18, 1.hanutka , szycie
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 24 maja 2010
Totalna optymalizacja

Pisałam poprzednio, jak potrafię oszczędzać na materiale :). Tym razem mój popisowy numer:

Parę lat temu weszłam do sklepu z materiałami, "żeby popatrzeć". Od razu rzuciło mi się w oczy śliczne boucle w moich ulubionych kolorach leżące w koszu. Nie wiedziałam, co chcę z tego uszyć, ale że chcę, wiedziałam na pewno. Okazało się, że to już resztka, tylko 55 cm! Ale musiałam je mieć :).

Mając taki skrawek materiału już niewiele się wykombinuje. Tym bardziej, że w moim wieku mini się już nie nosi :P. Uszyłam z niego prostą spódniczkę z zaszewkami, ale i z lekko podniesioną talią, bez paska - wykrój pochodzi z BURDY "Małe kobietki" - Wiosna/lato'97, model 828, rozmiar 18. Wg BURDY potrzeba 80 cm materiału szerokości 145 cm. Na dole dodałam jeszcze frędzelki z wystrzępionych pasków - są doszyte do podłożenia, to nie jest wystrzępiony dół, dzięki czemu jest sztywniejszy i lepiej się układa (i nie zaoszczędziłam na podłożeniu). Frędzelki już dziś nie są modne, ale ja je lubię :).


Ale to nic wielkiego uszyć prostą spódniczkę z małej ilości materiału (nie ma tu żadnych "sztukowań"). Mnie jeszcze zostało wystarczająco dużo... na torebkę! I też nic nie sztukowałam :). Wzór torebki pochodzi z BURDY 9/2006, model 146. Tam jest czarna karakułowa - taką też mam, ale o niej innym razem :). Według BURDY na samą torebkę potrzeba 35 cm materiału o szerokości 140 cm. Jak widać - niekoniecznie :D.


Tagi: spódnica
10:48, 1.hanutka , szycie
Link Komentarze (3) »
środa, 12 maja 2010
Szara eminencja

Pisałam wcześniej, że znów szyję :). Skończyłam już sukienkę i nawet "obskoczyłam" w niej imprezę rodzinną. Powrót do dawnego hobby był bardzo przyjemny i z całą pewnością nie zrobię już tak długiej przerwy.

Wykrój gotowy leżał od dwóch lat, nawet był przerobiony i dopasowany, wystarczyło skroić. Sukienka skromna, co materiał jeszcze bardziej podkreśla. Chciałam zrezygnować z bombki - że niemodna, a ja za stara :). Jednakże posłuchałam namów Urkye i dobrze zrobiłam. Bez bombki sukienka wyglądała trochę jak habit. Wypatrzyłam, że w sklepach jeszcze bombki są, a ja się całkiem dobrze w niej czuję, bo mimo fasonu długość ma stosowną :). Wykrój pochodzi z BURDY 8/2007, model 101, rozmiar 38 zwężany i skracany w plecach, poszerzany w biuście z wydłużeniem przodu (skomplikowane to było, ale leży dobrze :)).

Z paskiem wygląda lepiej:

Materiał to bardzo cienka czysta wełna z Tasmanii, niezwykle delikatna, bardzo dobrze się szyła, choć dość mocno się strzępi. Niby się gniecie, ale po odwieszeniu ładnie się wygładza.

W BURDZIE podano, że na uszycie potrzeba 2,20 m szer.140 cm. Ja miałam 1,60 m szer.150 cm i prawie 20 cm mi zostało. Zawsze kupuję mniej (oczywiście w granicach rozsądku) i tak układam, żeby się zmieściło. Pan Mąż nazywa to "optymalizacją" :D. Tu zużyłabym jeszcze mniej, ale na wszelki wypadek chciałam, żeby wszystkie części leżały w jednym kierunku, choć w zasadzie na tej tkaninie włosa nie widać. Zawsze pilnuję bardzo dokładnie kierunku nitki! Tego nie wolno w żadnym wypadku zaniedbać. O "optymalizacji" napiszę jeszcze przy innych okazjach, bo mam w tym względzie naprawdę spektakularne osiągnięcia :DD.

A wracając do sukienki:

Zalety:

- jest naprawdę wygodna,

- dzięki fałdkom przy dekolcie ładnie podkreśla biust i nie jest nudna,

- lubię takie rękawki :)

- wg BURDY nosi się ją samodzielnie (na gołe ciało), ale ja wolę princeski.

Wady:

- szycie nie było trudne, ale kieszenie w szwach wymagają trochę precyzji,

- pachy są odszywane pliskami ze skosu - nie jestem z tego elementu zadowolona - albo opis jest nie przemyślany, albo ja zrobiłam coś źle; lepiej byłoby po prostu odszyć pachy podszewką.

Tagi: sukienka
14:09, 1.hanutka , szycie
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3
Zakładki:
Jeśli podobają Ci się moje prace i chciałabyś mieć podobną, napisz do mnie
Kontakt
Moja galeria
Moje albumy
Odwiedzam
Wszystkie przedstawione modele są mojego autorstwa i nie zezwalam na ich kopiowanie bez mojej zgody.
Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa i nie zgadzam się na kopiowanie i umieszczanie ich na innych stronach bez mojej zgody.


Tu kupisz moje prace:

















    free counters

    statystyka
    Toplista Decoupage

    HAND MADE - Rękodzieło