Wpisy z tagiem: haft
piątek, 16 kwietnia 2010
Patchwork
Ta długa przerwa była spowodowana tym, co się stało. Nie byłam w stanie nic robić... Łączę się w bólu ze wszystkimi opłakującymi.
-----------------------------------------------------------
Nie tylko spódnice :). Trzy patchworki kiedyś uszyłam. Niewiele, bo ten styl nie pasuje do mojego mieszkania. Chciałam po prostu spróbować. Fajne, efektowne, wymaga dużej precyzji. Jeśli ma być zrobione dobrze i porządnie, wymaga dużo pracy i czasu. Zaczęłam od poduszki. Wykorzystałam skrawki materiałów w czerni - matowe i błyszczące oraz wzory kwiatowe na czarnym tle. Patchwork jest podszyty cienką włókniną i przepikowany wzdłuż szwów.
Drugi był bardziej pracochłonny. Uszyłam go chyba 11 lat temu, kiedy moja młodsza córka chodziła jeszcze do przedszkola i pewnego dnia poinformowała mnie, że powinna mieć większy kocyk do leżakowania, bo jej nóżki wystają :). Wiadomo, że ja to nie mogę po prostu pójść do sklepu i kupić. To zawsze jest okazja, żeby coś stworzyć. No i uszyłam jej patchworkową kołderkę. Kolory może nie są specjalnie dopasowane, bo szyłam tylko z resztek, które miałam w domu. Podstawowym kryterium była tkanina, czyli flanela. Kołderka ma wewnątrz grubą włókninę i jest ręcznie przepikowana wzdłuż wszystkich szwów.
Fajne jest to, że mogę powiedzieć, co z którego materiału kiedyś uszyłam: z tych piżamki, z tych koszule, z tych bluzeczki i in. Taki patchwork wspomnieniowy :). Trzeciego używam na co dzień. Jako patchwork mniej skomplikowany, ale ze względu na rozmiary (220 x 220 cm) i wykończenie wymagał wiele pracy. To moja narzuta w sypialni, która w pewnym sensie stanowi komplet z poduszkami z haftem richelieu, które już pokazywałam.
Niektóre kwadraty mają wyhaftowane motyle - każdy jest inny.
Mam w planie zmianę wystroju sypialni (już od kilku lat), ale trochę żal mi całej tej włożonej pracy. No i nie mam teraz czasu się tym zająć :).
środa, 24 marca 2010
Stare jaja ;)
Dziś pokażę moją pracę wielkanocną sprzed kilku lat. Są to dekoracyjne zawieszki w kształcie pisanek wyhaftowane częściowo haftem krzyżykowym (kontury) i wypełniane haftem obliczeniowym, zwanym też czarnym, choć tu występuje w kolorze. Zawieszki haftowane są na lnie (nie jest to aida) muliną - kontury podwójną nitką, wypełnienia pojedynczą. Ozdoby są dwustronne, po drugiej stronie jest lustrzane odbicie wzoru. Po wyhaftowaniu osobno obu stron należało je podkleić sztywną flizeliną, wyciąć wzdłuż konturów i dokładnie zszyć wzdłuż tychże, wszywając przy okazji tasiemkę do zawieszenia. Trochę zabawy z tym było, ale co roku wiszą pod sufitem i dekorują mój kwiatek :). Wzór pochodzi z Anny, ale był też w jakimś specjalnym wydaniu wielkanocnym.
Na tym zdjęciu wyszły blado, ale w rzeczywistości są kolorowe i efektowne. Haft obliczeniowy, choć nietrudny, wymaga sporej precyzji i cierpliwości. Każde wypełnienie jest inne. Zdjęcia zbliżeń:
czwartek, 18 marca 2010
Wielkanocny koszyczek
Dzisiaj zmiana - nie będzie o decoupage, chociaż parę rzeczy jest gotowych. Dziś przedstawię moją świąteczną serwetkę, bo pomysł wydaje mi się ciekawy. No i łączy w sobie różne techniki: haft kolorowy, szydełkowanie i szycie. Wzór pochodzi z niemieckiej ANNY z połowy lat 90. Moja serwetka jest niewiele młodsza, już prawie zabytkowa, ale skoro używa się jej tylko raz w roku, jej stan nie budzi zastrzeżeń.
Wzór liliowo-fioletowych bratków haftowany muliną, brzegi haftowane ręcznie ściegiem dzierganym. Na środku naszyte dwa koła podzielone szwami na ósemki, obdziergane szydełkową koronką i ściągane sznureczkiem. W te kieszonki wkłada się pisanki, w środek można wstawić np. doniczkę z wiosennymi kwiatkami. Takie dwa w jednym: serwetka z wielkanocnym koszyczkiem.
Na zdjęciu pisanki malowane w czasach przedszkolnych przez moje dzieci, skrzętnie przechowuję :).
niedziela, 20 grudnia 2009
Świąteczne hafty
Wszystko robiłam dawno, więc hafty też. Oto mój stary świąteczny obrus, wyhaftowany kiedyś na ławę. Teraz kładę go na stole jako drugi obrus na złocistym, bo samodzielnie jest za mały. Wygląda całkiem fajnie. Zwykły haft kolorowy, identyczny motyw powtarza się 6 razy. Wzór pochodzi ze starego, niemieckiego, świątecznego wydania Burdy z tym, że tam był biało-srebrny - ja wymyśliłam kolory, ale dziś zrobiłabym to trochę inaczej.
Trochę mniej dawno wyhaftowałam komplet czerwonych serwetek. Haft hardanger wypełniany złotą nitką. Nie mogę dojść, czy to dzwonek, czy choinka, więc jak kto woli :). Używam w komplecie z czerwoną hardangerową serwetką do chleba, którą pokazywałam kiedyś na początku (teraz dzięki tagom można łatwo znaleźć).
A już całkiem niedawno zrobiłam ażurową gwiazdkę. Wygięty w ten kształt drut kupiłam kiedyś w empiku (nawet kilka, ale na razie tylko jedna gwiazdka doczekała się realizacji). Dość luźno, ale równo tkany len naciąga się na drucianą "formę" i przyszywa ściegiem dzierganym. Potem wnętrze wypełnia się haftem ażurowym mocno ściągając nitki. Na środku obdziergane dziurki z przyszytymi koralikami. Wzór pochodzi z ANNY, ale tam były gwiazdki sześcioramienne, więc musiałam nieco przerobić.
I jeszcze jedna rzecz, tym razem haft krzyżykowy. Wyhaftowałam świąteczną zawieszkę na drzwi (zamiast stroika). Wzór pochodzi z małego wydania Burdy z haftem krzyżykowym z tym, że napis był tam po niemiecku. Nie wyobrażam sobie, żeby wieszać na drzwiach napis po niemiecku (choć widziałam takie rzeczy ;)), więc z dostępnych literek zrobiłam polski.
poniedziałek, 22 czerwca 2009
Obrazek z młynem
17 lat temu wyhaftowałam na 60 urodziny mojego teścia obrazek. Wtedy wydawało mi się, że to dobry pomysł, teraz niekoniecznie. Ale obrazek do dziś wisi w jego gabinecie. Teraz wydaje mi się kiczowaty, ale wtedy to było wielkie przedsięwzięcie, bo to moje absolutne początki. Zajęło mi to 10 miesięcy, ale najciekawsze jest co innego. Otóż nie miałam do tego obrazka wzoru, a tylko niemiecką reklamówkę zestawów do haftowania. Było na niej zdjęcie tego obrazka wielkości mniej więcej 7 x 5 cm. I ja, korzystając z lupy, liczyłam krzyżyki i próbowałam odtworzyć wzór. Nie rozrysowywałam go na kartce, tylko od razu haftowałam, nieraz się myliłam i musiałam pruć. Kolory dobierałam sama - tam jest 20 odcieni szarości. No i wtedy straciłam wzrok:-(, od dawna bez okularów ani rusz. I wyszywałam na zwykłym płótnie (wtedy aidy u nas nie było i Internetu, żeby znaleźć wzór, też nie). Chciałam tu zamieścić zdjęcie tej reklamówki, ale jak na złość gdzieś ją wcięło, a przecież ja mam porządek! No to samo zdjęcie obrazka:
niedziela, 07 czerwca 2009
Ręczniki
Kiedyś postanowiłam, że moje ręczniki będą ozdobione haftem. Specjalnie zaczęłam kupować wyłącznie jednokolorowe ręczniki z tkanym paskiem, na który można naszyć taśmę z haftem. No i po tych kilku latach ręczników mam sporo, a z haftem...jeden. Ale to nic, kiedyś się wezmę:-). Zapas taśmy odpowiedniej szerokości już mam. Na początku wyhaftowałam gołąbki, w których zakochałam się od pierwszego wejrzenia. Od razu wiedziałam, że gdzieś je wykorzystam. Nie były specjalnie pracochłonne, ale wydają mi się efektowne. Wzór pochodzi ze specjalnego wydania BURDY.
Ale mój zapał wcale na tych gołąbkach się nie skończył. Jest jeszcze trup z szafy. Kocham to określenie! U mnie w każdej szafie pełno trupów. Mam wrażenie, że jak wszystko pokończę, to umrę, więc może jeszcze nie będę kończyć... Bratki czekają na lepsze czasy, choć na majowy wyjazd je wzięłam i nawet dwa kwiatki udało mi się wyhaftować. Wzór też pochodzi ze specjalnego numeru BURDY, ale kolory dobierałam sama.
Wygląda, że już sporo mam? Nic z tego - powinno być tyle, to na ręcznik kąpielowy:
poniedziałek, 01 czerwca 2009
Serweta z motylami
Parę lat temu wyhaftowałam batystową serwetę ściegiem "janina mat". Dla niewtajemniczonych: haft musi być wykonany na półprzezroczystej tkaninie; po prawej stronie wyhaftowane są tylko kontury wzoru, natomiast po lewej są kolorowe wypełnienia, które prześwitują na prawej stronie. Na tej serwecie motywy są częściowo haftowane po lewej, a częściowo po prawej stronie.
Tak wygląda lewa strona
Koronkę robiłam sama szydełkiem z kordonka nr 80:
czwartek, 30 kwietnia 2009
Różana serweta
Krzyżykami wyhaftowałam kiedyś prostokątną serwetę na ławę. Robota trwała całe 5 lat, a serwety od dawna w ogóle nie używam. To dość gruby len, nie zawsze o równym splocie, ale wydaje mi się, że nie zniekształciło to specjalnie wzoru. Wszystkie motywy (10) są takie same. Z daleka róże wyglądają jak nadrukowane.
wtorek, 28 kwietnia 2009
Richelieu
Tą techniką wyszywałam już bardzo dawno, choć dość rzadko. Na początku (jeszcze na studiach), wzięłam się za komplet białych serwetek. Człowiek uczy się na błędach i teraz wiem, że nie mogą być aż tak delikatne, bo któregoś z kolei prania nie wytrzymają. Tak właśnie się z nimi stało. Łączniki popękały, popruło się i właściwie znalazłam już tylko jedną całą. Ale z drugiej strony ma też już swoje lata. Używam jej do koszyczka z pieczywem. Coś krzywa mi na tym zdjęciu wyszła:-(
Na początku lat 90-tych były modne koronkowe kołnierze. Wyhaftowałam sobie jeden taki i nosiłam go do małej czarnej lub gładkiego czarnego swetra. Dziś bym już tego nie założyła (od dawna leży w szufladzie), ale wtedy wzbudzał podziw. Teraz najbardziej w nim podoba mi się guziczek:-)
Nie pamiętam, czy jeszcze coś w ten sposób wyszywałam (oprócz serwetki, której nie skończyłam od 22 lat, a ciągle ją mam). Parę lat temu uszyłam do sypialni dwie duże poduchy powieszone jako zagłówek. Ozdobiłam je koronkowymi motylami. Jest do tego jeszcze haftowana patchworkowa narzuta, ale ją pokażę przy innej okazji. Wewnątrz poduszki są obszyte czerwonym płótnem, żeby prześwitujący materiał pasował do wnętrza.
Na koniec jeszcze "fałszywy richelieu". Znalazłam kiedyś taki pomysł w ANNIE. Byłam wtedy na etapie malowania na tkaninach, więc miałam farby. Tutaj kontury i łączniki są wyszyte łańcuszkiem, a tło zamiast wycinania - pomalowane farbą do tkanin. Poduszka już mi do niczego nie pasuje i leży na dnie szafy, ale myślę, że to taki fajny żart:-)
sobota, 25 kwietnia 2009
Poduszki siostrzeńców
Osiem czy dziewięć lat temu postanowiłam zrobić coś fajnego dla mojej małej siostrzenicy Oleńki. Znalazłam w ANNIE dwa wzory na gobelinowe poduszki. Bardzo mi się podobały i dobrze, że były dwa, bo następny przydał się dla jej maleńkiej siostrzyczki Małgosi. Wzór wyszywałam wełną na grubej kanwie, kolory dobierałam sama z resztek włóczek, jakie miałam w domu - nie jest to wełna gobelinowa. Spód poduszek uszyty jest z żółtego bawełnianego płótna. Zdjęcia robiłam niedawno i widać, że poduszki przez ten czas były intensywnie używane. Cieszę się, bo właśnie o to chodziło. To poduszka Oli:
A to Gosi:
Potem pojawił się jeszcze Maciuś. Jako poważny mężczyzna:) nie mógł mieć misiów. Ponieważ zawsze interesowały go dinozaury i wie o nich wszystko, wymyśliłam dla niego coś takiego:
Haftowałam na drobnej aidzie, którą potem obszyłam paskami beżowej bawełny i taki sam dodałam spód. Wzór pochodzi z niemieckiego wydania specjalnego BURDY z haftem krzyżykowym i w oryginale jest to obrazek, nie poduszka. |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Jeśli podobają Ci się moje prace i chciałabyś mieć podobną, napisz do mnie
Kontakt
Moja galeria
Moje albumy
Odwiedzam
Wszystkie przedstawione modele są mojego autorstwa i nie zezwalam na ich kopiowanie bez mojej zgody.
Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa i nie zgadzam się na kopiowanie i umieszczanie ich na innych stronach bez mojej zgody.
Tagi
![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
|