Wpisy z tagiem: notes

poniedziałek, 07 grudnia 2009
Archanioły i ludzie

Tytuł z mojej ulubionej piosenki Marka Grechuty "Motorek". Ale do rzeczy. Dwa dni kiermaszu, dni stracone, ale trzeba spróbować, żeby wiedzieć, że nie tędy droga. Brak sensownej reklamy, zero organizacji, niefortunne miejsce, nie ten odbiorca. Klienci nie oglądają, oni jak roboty skanują obszar. Nie potrafią się na chwilę zatrzymać, skupić. To nie hipermarket, gdzie bezmyślnie bierze się towar z półki i wkłada do koszyka. No i oczywiście brak zrozumienia, co to jest rękodzieło. Dla większości to Cepelia. Różnicę rozumieją tylko osoby, które też coś tworzą, nawet jeśli jest to coś zupełnie innego, to rozumieją samą istotę rzeczy. Rozmowa z tymi osobami jest bardzo inspirująca.

A teraz o aniołach. Zarzekałam się, że nie robię aniołków, a tu dostałam właśnie takie zamówienie. Klientka zażyczyła sobie kołozeszyt z wybranym aniołem jako prezent dla zaprzyjaźnionego księdza. Musiałam to przemyśleć, bo jednak to dla mężczyzny, więc wszelkie "słodkości" odpadały. Zrobiłam taki:

Tło malowałam pędzlem gąbkowym maczając go na zmianę w kolorze granatowym, lazurowym, czarnym i kremowym. Brzegi okładki cieniowałam złotą farbą metaliczną. Tył okładki jest pomalowany tak samo, ale bez żadnego motywu, gdzieniegdzie mazany złotą farbą. Może na zdjęciu nie jest zbyt efektowny, ale w realu wygląda elegancko. Podobno się podobał (na razie klientce).

Przy okazji pani pośrednicząca w tym zamówieniu, poprosiła o taki sam zeszyt dla siebie, ale w stylu romantycznym. Oto co wyszło:

Tło malowałam na kolor  bakłażana, potem w kilku miejscach Cracle Country i farba Pink Magnolia. Następnie śliczna serwetka - kwiatki wycinane, listy wydzierane, jeszcze miejscami stemple z nutami i pismem, a na koniec trochę uderzeń pędzlem gąbkowym w kolorze bordowym. Całość lakierowana na półpołysk. Mnie się podoba. Trochę zbliżeń:


sobota, 07 listopada 2009
Popękane konie

Rzadko piszę i nazbierało mi się rzeczy do pokazania, oj nazbierało. Ale po kolei. Właśnie kończę kolekcję dla panów. Pan Mąż ocenia, co nadaje się dla mężczyzny, a co nie. Polegam na jego zdaniu.

Na początek duży adresownik. W sumie niezbyt wiele pracy (jak na decoupage), bo oklejony "po całości". Najefektowniejsze są spękania. Użyłam cracle Rayhera Antik I i II. Pisałam o nim kiedyś na początku: wychodziły mi spękania przypominające spróchniałe drewno, a powinny wyglądać jak skóra. Zastanawiałam się, czy nie nakładać tego gąbką zamiast pędzlem. Właśnie tak tym razem zrobiłam. I...tadam!!!

Czyż nie są fantastyczne? Wypełniałam je złotą porporiną.

Rada dla tych, którzy chcą również spróbować takich spękań: im szybciej po wyschnięciu Antik I nałożymy Antik II, tym spękania większe. Większe są też tam, gdzie położymy grubszą warstwę Antik II. Jeśli chcemy wypełniać czymś spękania, lepiej wyglądają większe, przy małych trochę się to zlewa, lepiej zostawić bez wypełniania - i tak je widać i są efektowne(na tylnej stronie okładki, niestety, ja wypełniłam :( ).  W dotyku też jest to świetne, prawie jak skóra. Naprawdę polecam. Należy zwrócić tylko uwagę, że z pochyłych powierzchni Antik II spływa.

A teraz notes w całej okazałości. Z przodu:

I z tyłu:

 

poniedziałek, 02 listopada 2009
Na bogato

Ostatnio rzadko tu bywałam, ale cały czas coś się robi. Mam nadzieję, że wyjazdy na jakiś czas mam z głowy i mogę przestać "siedzieć na walizkach". Dotychczasowa pogoda nie sprzyjała pokazywaniu czegokolwiek, ale dziś jest tak ładnie, że...umyłam okna i zrobiłam zdjęcia :-).

Dłubałam, dłubałam i wyszedł z tego złoty notes. Okładkę pomalowałam na kolor "biszkoptowy", potem na czekoladowy i jeszcze mokrą farbę "zdejmowałam" kawałkiem papieru (ale widać tylko na tylnej okładce). Bardzo podoba mi się ta twarz (mam jeszcze kilka innych) i postanowiłam nadać jej odpowiednią oprawę. Na przodzie okładki i na grzbiecie nakleiłam złotą folię w płatkach (melanż czerwono-złoty). Przyklejałam płatki pojedynczo nakładając je pęsetą i rozwijając, ile się da. Dobierałam je przy tym kolorystycznie. Bardzo żmudna robota. Wiem, że można je rozsypać na kleju i po prostu wetrzeć pędzlem, ale to nie ja...:-))). Potem dwukrotnie polakierowałam lakierem spirytusowym, a potem już akrylowym błyszczącym. Z efektu jestem bardzo zadowolona.

Tak wygląda tył - wydaje mi się dużo ciekawszy niż gładka powierzchnia:

No i w środku też ozdobiłam:

Jeszcze brzegi kartek musnę złotą metaliczną farbą - jak bogato, to bogato :-))). I pomyśleć, że to zwykły notes z wyprzedaży za 85 groszy  :-).

niedziela, 04 października 2009
Czarno-biały notes

Ten notes powstał jeszcze przed Eurydykami, ale potrzebował wykończenia, więc go nie pokazałam. Nie jestem do końca z niego zadowolona, wyobrażałam sobie go trochę inaczej. Użyłam znowu wzorów print room, lecz ich nie postarzałam. Teraz uważam, że lekko przyciemnione wyglądają lepiej. Wzory przykleiłam bezpośrednio na czarne tło, a nie podmalowywałam wokół. Papier jest dość gruby, więc nie miało to znaczenia. Lakierowany na połysk.

A wewnątrz wykończyłam tak:

sobota, 19 września 2009
Targi Sztuki

Byłam dziś na Targach Sztuki i Przedmiotów Artystycznych. Chciałam zobaczyć, jak to wygląda, co i  jak robią inni. No i rozczarowała mnie ta impreza. Bardzo mało stoisk, oglądających też niewielu. Głównie biżuteria i półprodukty do niej, z decoupagem tylko 4 stoiska, poziom hmm... różny, zainteresowania właściwie żadnego. Trochę to przykre, ale w sumie potwierdza się, że takie rzeczy robi się głównie dla siebie, ewentualnie dla najbliższych, dopóki są jeszcze zainteresowani. Czarno widzę, żeby z tego móc wyżyć :-(. I jeszcze jedna refleksja. Wydawało mi się, że aby prowadzić warsztaty z jakiejś dziedziny, trzeba samemu być ekspertem i robić rzeczy wyróżniające się pomysłowością i jakością wykonania, ale nic z tego. Wystarczy umieć "coś tam - coś tam".

No to ja też zrobiłam "coś tam - coś tam": taki notes z amorkiem. Wzory print room wykorzystane inaczej. Tło brązowe przecierane suchym pędzlem na kremowo, motywy postarzane Laccanticante. Lakierowany na mat. Brzegi kartek złocone metaliczną farbą.

Na Targach zainteresowało mnie również stoisko z koronkami szydełkowymi, makramowymi i frywolitkami. Była też frywolitkowa biżuteria - cudo! Pani robiła frywolitki i koronki makramowe z cieniutkich nici, również srebrnych i złotych. Wyglądały przecudnie, niezwykle delikatnie - muszę też tak spróbować. Ta Pani to była prawdziwa mistrzyni!

Zakładki:
Jeśli podobają Ci się moje prace i chciałabyś mieć podobną, napisz do mnie
Kontakt
Moja galeria
Moje albumy
Odwiedzam
Wszystkie przedstawione modele są mojego autorstwa i nie zezwalam na ich kopiowanie bez mojej zgody.
Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa i nie zgadzam się na kopiowanie i umieszczanie ich na innych stronach bez mojej zgody.


Tu kupisz moje prace:

rękodzieło i handmade - ArtMadam

















    free counters

    statystyka
    Toplista Decoupage

    HAND MADE - Rękodzieło