Wpisy z tagiem: ogród
wtorek, 15 maja 2012
Biała orchidea
Mam całe mnóstwo rzeczy rozgrzebanych, już mi brakuje miejsca w mojej prowizorycznej suszarni, czyli na komodzie w salonie;)) Ten bałagan zaczyna mnie irytować, więc czas zabrać się za wykończenie tego, co jest, zanim rozpocznę coś nowego. Łatwo powiedzieć:D Na razie całkiem całkowicie:) skończyłam nową osłonkę dla orchidei. Wyszła słodko:)
Tło marmurkowe błękitno-białe wykonane gąbką. Tym razem decoupage klasyczny - użyłam papieru Stamperii.
Napis wykonałam kolejną modną akurat "techniką rozpuszczalnikową". Jak to zwykle bywa - za pierwszym razem udała się, a potem już ani razu:(
To zdjęcie trochę wyszło za ciemne, właściwy kolor jest na tych poprzednich.
Napis wzięłam z The Graphics Fairy, a osłonkę z Ikei:)
czwartek, 22 marca 2012
Wiosenny kardigan
Troszkę z opóźnieniem, ale melduję, że wiosna u mnie już jest. Mam na to dowody:)
No i tak jak się obawiałam, nie zdążyłam ze swetrem córki na zimę, jest na wiosnę:D Pewnie też się przyda.
Sweter pokaźnych rozmiarów, stąd i robota długo trwała. Inspiracją był ten model, ale sweter robiony jest "z głowy". Włóczka to turecka "Angora Batik", zużyłam ok.450 g, druty nr 4. Włóczka jest mięciutka, lekka, świetnie się dzierga, ale obawiam się, że szybko się zmechaci:( Córka sama ją sobie wybrała, więc jej się podoba, ale ja osobiście nie przepadam za cieniowanymi włóczkami. Ten model z pewnością lepiej wyglądałby zrobiony z włóczki grubszej i gładkiej (jak w oryginale).
Sweter ma wrabiane kieszonki (nie, to nie mój pierwszy raz;))
No i jest fajny:DD
Poszalałam dziś ze zdjęciami;)
czwartek, 01 września 2011
Coś miłego:)
Podczas urlopowej nieobecności spotkała mnie bardzo miła rzecz, bo zostałam wyróżniona przez Urkye. Tym milej, że Ula jest z innej branży:) Bardzo, bardzo dziękuję!
Reguły przyznawania nagrody : 1. Podziękowania i link bloggera, który przyznał Wam tę nagrodę. I tu pojawia się problem: jak wybrać kolejne blogi, kiedy większość z tych, które bardzo lubię, ma już to wyróżnienie albo zastrzega, że wyróżnień nie przyjmuje? Ostatecznie postanowiłam nie przekazywać wyróżnienia. Nie chcę, żeby ktoś poczuł się pominięty albo miał wrażenie przypadkowości. Przepraszam... Myślałam też, co napisać o sobie i nic dobrego nie przyszło mi do głowy;) Doszłam do wniosku, że jest to blog o mojej "twórczości", a nie o moim życiu, więc niech o mnie mówią rzeczy, bo przecież są cząstką mnie samej. Parę takich drobiazgów zmalowanych jakiś czas temu:
Deseczka pocieniowana "malarsko", brzegi lekko patynowane na szaro. Pokryta lakierem Touch Me TO-DO - niesamowita w dotyku:)
Metalowa osłonka z Ikei - na storczyki.
Chyba nie najgorzej udało mi się wtopić serwetkę w tło:) Tył jest cały malowany.
I jeszcze jeden produkt z Ikei - konewka na zamówienie (na wzór tej). Cieniowana, patynowana, spękania z użyciem gumy arabskiej, woskowana.
To tyle na dziś o mnie:D
poniedziałek, 28 marca 2011
Ziołowo
W ostatnim czasie przede wszystkim zajęłam się zdobieniem przedmiotów niedrewnianych. To taka miła odmiana i przyjemność. Chociaż właściwie o jajkach nie mogę tego powiedzieć. Leży tego cała masa, ale tak naprawdę żadne mi się nie podoba. Muszę nad tym jeszcze popracować albo porzucić bezpowrotnie. To jednak chyba nie moja bajka. A dziś dwa małe wiaderka przywiezione z urlopu w Kazimierzu (takie pamiątki sobie przywożę:D). Będą idealną osłonką na zioła.
Na tych wiadereczkach po raz pierwszy próbowałam transferów. Muszę się przyznać, że udało się dopiero za drugim razem. Nie jest to takie łatwe, wymaga dużego wyczucia, bo folia lubi się rozciągać, co zniekształca napis (tylko napisy są transferem). Być może to wina bardzo gładkiej metalowej powierzchni i tego, że nie używałam do nich kleju (wg instrukcji nie potrzeba). Ale ostatecznie wyszło całkiem fajnie:)
Potem jeszcze pocieniowałam, popatynowałam, popryskałam farbą i dodałam listowo-pocztowe pieczątki.
piątek, 02 lipca 2010
Muffinki szarlotkowe
Zapraszam dziś do ogrodu na herbatkę i pyszne muffinki. Zrobiłam je po raz pierwszy i na pewno nie ostatni. Do tej pory piekłam gruszkowo - imbirowe, dziś jabłkowo - cynamonowe. Równie pyszne. Muffinki to doskonały wynalazek, takie proste i szybkie:). Potrzeba: 2 jabłka, 280 g mąki, 2 łyżeczki mielonego cynamonu, 2 łyżeczki proszku do pieczenia, pół łyżeczki sody, szczypta soli, 1 jajko, 110 g cukru, 80 ml oleju, 200 g maślanki, 125 ml soku jabłkowego. Piekarnik nagrzać do 180o C, przygotować foremki do muffinek. Jabłka obrać, pokroić w kosteczkę. Mąkę wymieszać z jabłkami, cynamonem, proszkiem do pieczenia, sodą i solą. Do roztrzepanego jajka dodać 80 g cukru, olej, maślankę i sok jabłkowy, dobrze wymieszać. Wlać płynne składniki do sypkich i wymieszać łyżką, aby wszystko stało się wilgotne, ale" grudkowate". Napełnić foremki ciastem do 3/4 wysokości. Piec ok. 25 minut, wyjąć z piekarnika i posypać pozostałym cukrem, odstawić do ostygnięcia. To niby porcja na 12 sztuk, ale mnie wyszły aż 22:). No to zapraszam na herbatkę:D
Ostatnio z muzyką pojechałam trochę po bandzie:D, ale od dawna to za mną chodziło i musiałam:)). Dziś będzie za to bardzo, bardzo delikatnie. Stinga uwielbiam od zawsze, mam słabość do takich głosów:).
poniedziałek, 26 kwietnia 2010
Konewka
Dalszy ciąg żelastwa :). Nakupowałam tego sporo. Oto całkiem spora konewka - ma 30 cm wysokości. Malowana na jasny beż (po primerze i podkładzie) i cieniowana ciemniejszymi beżami. Śliczny papier ryżowy Decomanii. Parę warstw lakieru akrylowego i do tej pory wszystko szło gładko. Wymyśliłam sobie znów zrobić spękania gumą arabską. Wyszły fajne, choć niezbyt duże, bo bałam się, że lakier zacznie spływać z pionowych powierzchni (co i tak miało miejsce) i nałożyłam cienką warstwę. Ale wypełnienie tego to masakra. I tak czekałam kilka dni, choć wszystko wydawało się suche. Kupiłam sobie wosk przyciemniający, bo spękania miały wyglądać w miarę naturalnie i być brązowe. Ale ten wosk, zamiast brązowy, okazał się pomarańczowy. Nawcierałam się, napolerowałam, ściągałam to badziewie woskiem bezbarwnym i wyszło tak sobie. Konewka wygląda teraz na starą, pordzewiałą. A może tak miało być? :)
wtorek, 23 marca 2010
Wszystko kwitnie wkoło
Święta zbliżają się wielkimi krokami, a ja jeszcze nie zaczęłam żadnych przygotowań, choć w tym roku będę mieć gości. Czas przecieka między palcami i ciągle jest już wieczór :(. Cały czas coś robię i nie wyrabiam się :(. Więc w biegu pokażę podkładki pod talerze, które niedawno skończyłam. Serwetka z magnoliami od razu mnie zachwyciła.
Tło tepowałam gąbką różnymi odcieniami różu. Brzegi pomalowałam na bordowo i na tym ręcznie bladoróżowe kropeczki. Całość lakierowałam Deco Varnish Heat Resistant Dali. Bardzo mi się podobają:).
A do mojego ogródka przyszła wreszcie wiosna:
Trawnik jest w opłakanym stanie (jak widać powyżej), pnące róże całkowicie wymarzły i powojniki chyba też. Szkoda:(. Pan Mąż pocieszał, że posadzi się nowe. Się posadzi :P.
wtorek, 16 marca 2010
Co z tą wiosną?
No i znowu za oknem biało. Niby pięknie, ale nie tak miało być. Z ziemi już wyglądały listki krokusów i tulipanów, a tu znowu ktoś kazał im pójść spać :). W zeszłym tygodniu udało mi się ściąć kilka gałązek forsycji do wazonu, więc choć w domu mam trochę wiosny.
A w decoupage też wiosna. Trzy tygodnie temu Pan Mąż wypatrzył w hipermarkecie piękne ocynki, na które od razu się rzuciłam. Żałuję, że jeszcze więcej nie poszalałam, bo już ich nie ma :(. Teraz więc intensywnie ozdabiam metal, co jest łatwe i przyjemne. Na początek dwie osłonki na doniczki pochodzące z Ikei. Nie wiem, po co umieszczają tam te słoneczka, wcale nie zdobią, a tylko utrudniają pracę. Staram się je ominąć lub podkreślić, ale wolałabym, żeby ich wcale nie było ;). Pierwsza osłonka bladożółta, lekko cieniowana z krokusami z serwetki.
Druga z bratkami na intensywnie żółtym tle z cieniowaniami w kolorach kwiatków.
Obie osłonki lakierowane na półpołysk. W środku też pomalowałam parę centymetrów od góry, żeby po włożeniu doniczki nie było widać metalu.
wtorek, 29 grudnia 2009
Świąteczne pomysły
Co prawda już po Świętach, ale pokażę jeszcze kilka moich ozdób, bo musiałyby czekać rok. Właściwie nic specjalnego, ale niech tam :). Też mam szydełkowe aniołki - zrobiłam je 16 lat temu, kiedy miała urodzić się moja młodsza córka. Pamiętam, jakie miałam wtedy spuchnięte dłonie i jak wielki był to wysiłek. Właśnie ze względu na tę historię ciągle ich używam.
Zrobiłam też kiedyś jeszcze jedną zawieszkę na okno. Bardzo prosta - to dwie gwiazdy szydełkowe ułożone na sobie.
Dawno temu powycinałam z papieru ozdobne gwiazdy, które przyklejam na szybie okna albo przyczepiam do firanki. Są bardzo duże - ok. 20 cm średnicy, wycięte z poskładanego białego papieru (takiego do drukarki), a potem zamoczone w roztopionym wosku. Dzięki temu są sztywne, lekko błyszczące i bardzo trwałe. Pobawiłam się z programem graficznym i oto wszystkie naraz:
I jeszcze frywolitkowa gwiazdka, którą zrobiłam w te Święta - jedyna nowa rzecz.
Na Święta śniegu nie było, ale wczoraj tak pięknie padał, że zrobiłam świąteczne zdjęcie mojego ogródka. W rzeczywistości było ładniej, ale zdjęcie robione po południu, więc już się ściemniało. Widok przez szybę z moimi frywolitkowymi śnieżynkami :).
środa, 27 maja 2009
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Jeśli podobają Ci się moje prace i chciałabyś mieć podobną, napisz do mnie
Kontakt
Moja galeria
Moje albumy
Odwiedzam
Wszystkie przedstawione modele są mojego autorstwa i nie zezwalam na ich kopiowanie bez mojej zgody.
Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa i nie zgadzam się na kopiowanie i umieszczanie ich na innych stronach bez mojej zgody.
Tagi
![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
|