Wpisy z tagiem: przepis
piątek, 28 maja 2010
Ciasteczka z żurawiną
Może nie są zbyt efektowne (w moim wykonaniu - właściwie nie wiem dlaczego), ale ich smak wynagradza wszelkie niedostatki w urodzie. Przepis Nigelli Lawson (z książki "Nigella świątecznie"), niby to tradycyjne ciasteczka świąteczne, ale są tak pyszne, że u mnie święta mogą być cały rok :). Przygotowanie składników zabiera trochę czasu, ale naprawdę warto. Potrzeba: 150 g mąki, 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia, 1/2 łyżeczki soli, 75 g płatków owsianych (górskich, nie błyskawicznych), 125 g masła lub margaryny, 75 g ciemnego cukru trzcinowego (dark muscovado), 100 g drobnego cukru, 1 jajko, 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (lub cukru waniliowego), 75 g posiekanej suszonej żurawiny, 50 g posiekanych orzechów włoskich (lub pekan), 150 g posiekanej białej czekolady. Wymieszać w misce mąkę, proszek do pieczenia, sól i płatki owsiane. Masło utrzeć z oboma rodzajami cukru, dodać jajko i ekstrakt waniliowy. Dodać sypkie składniki, żurawinę, orzechy i czekoladę. Ulepić kulki wielkości dużego orzecha włoskiego i ułożyć na blaszkach wyłożonych papierem do pieczenia. Piec w piekarniku przez 15 minut w temperaturze 180 stopni C. Po upieczeniu pozostawić na blaszce do całkowitego ostygnięcia. Wg Nigelli powinno wyjść 30 sztuk; mnie wczoraj wyszło aż 55!
Idąc za przykładem Miry z Poukładanego Świata postanowiłam dodać trochę muzyki, którą lubię. Tak tylko do posłuchania, jak ktoś chce :). Dziś Simply Red "Granma's Hands":
niedziela, 25 kwietnia 2010
Szybki obiad
Dawno nic nie pachniało z kuchni :), więc dziś przepis na szybki i smaczny obiadek z mikrofali. Widzę po statystykach, że sporo osób szuka przepisów na potrawy z mikrofali, więc będę takie przepisy zamieszczać. Bo mikrofala nie tylko do podgrzewania może służyć :). Dziś pieczeń z mięsa mielonego. Kiedyś robiłam ją w piekarniku, ale trwa to strasznie długo, więc odkąd wypróbowałam ten przepis, już inaczej nie robię. Potrzeba: - 500 g mielonego mięsa (ja używam chudego z indyka - jest najdelikatniejsze, ciekawe w smaku), - 25 g tartej bułki (ok. 2 czubatych łyżek), - 1 łyżka mąki kukurydzianej, - 150 ml wody, mleka lub bulionu, - 1 jajko, - 1 łyżeczka soli (jeśli mięso nie było już solone), - szczypta białego lub czarnego pieprzu, - 1 łyżka posiekanej cebuli (ja robię bez, bo nie mogę jeść cebuli), - 1 łyżka sosu sojowego ciemnego. Zmieszać bułkę tartą, mąkę kukurydzianą i płyn, pozostawić na 10 minut. Do mięsa dodać jajko, sól, pieprz i cebulę, wymieszać. Wlać płyn i dokładnie wymieszać. Masę wyłożyć do naczynia przystosowanego do mikrofali, polać na wierzchu sosem sojowym. Mikrofalować bez przykrycia - moc 750 W, przez 11 minut. Zmniejszyć moc do 350 W i dalej mikrofalować przez 5 minut. Oto pieczeń jeszcze surowa:
A to upieczona:
wtorek, 26 stycznia 2010
Ciasto mandarynkowe
Dawno planowałam wpis kulinarny, ale chyba w decoupage'u czuję się lepiej niż w kuchni, stąd zwlekałam. Choć ostatnio przyjmowaliśmy znajomych na kawce i wprawiłam kolegę w prawdziwy zachwyt tym, że wszystko na stole było własnej roboty. Zawsze wydawało mi się to tak oczywiste, że nawet się nad tym nie zastanawiałam. Jego żona tymi zachwytami była mniej zachwycona :)). A dziś urodziny Pana Męża, więc będzie kulinarnie. Upiekłam tort - taki zwyczajny, śmietanowy, ale dobry, jednakże dziś będzie przepis na ciasto mandarynkowe, które właśnie zrobiłam na wizytę gości. To przepis Nigelli Lawson, w polskich książkach go nie ma, spisałam z telewizji. Ciasto jest pyszne, pachnące i takie...inne. Robię je najczęściej zimą, bo wtedy mandarynki są najlepsze. Potrzeba: 4 mandarynki lub 3 małe pomarańcze, 250 g mielonych migdałów (ja używam gotowej mąki migdałowej), 250 g cukru, 1 kopiasta łyżeczka proszku do pieczenia, 6 jajek. Mandarynki sparzyć i w całości, ze skórką ugotować w wodzie aż będą miękkie (ok. godziny). Odsączyć, ostudzić. Z zimnych mandarynek usunąć szypułki i ewentualnie pestki (nie trzeba) i zmiksować je na papkę. Dodać całe jajka, cukier, migdały i proszek do pieczenia. Miksować do uzyskania jednolitej masy - ciasto będzie dość rzadkie. Tortownicę o średnicy 24 cm posmarować masłem, a dno wyłożyć papierem do pieczenia i wlać ciasto. Piec w temperaturze 1900 C ok. 50 min (sprawdzić patyczkiem). Jeśli ciasto za bardzo z wierzchu się rumieni, a nie jest jeszcze upieczone, położyć na wierzchu papier do pieczenia. Po wyjęciu z piekarnika zazwyczaj ciasto opada, to normalne, ale im bardziej wypieczone, tym mniej opadnie :). Najlepsze po całkowitym ostygnięciu, np. następnego dnia.
sobota, 25 lipca 2009
Ciasto czekoladowe z mikrofali
Ostatnio ciągle było o decoupage'u, więc mimo że mam skończone nowe przedmioty, będzie o kuchni. Od kiedy mam mikrofalę, robię w niej ciasto czekoladowe. Jest łatwe, szybkie i pyszne, choć niezbyt efektowne, więc na przyjęcia raczej się nie nadaje. I jest jeszcze jedno ograniczenie - mikrofala musi mieć funkcję Crisp (Whirlpool). Czy coś podobnego jest w kuchenkach innych firm - nie wiem. Oto przepis: 100 g mąki, 1 kopiasta łyżeczka proszku do pieczenia, 1 kopiasta łyżeczka cukru waniliowego, 50 g masła lub margaryny, 175 g cukru, 2 jajka, 20 g kakao, 100 ml wody, margaryna i bułka tarta do posmarowania i posypania formy, płatki migdałowe do ozdoby. Stopić masło lub margarynę, np. w mikrofali - moc 500 W, półtorej minuty. Całe jajka zmiksować z cukrem. Kakao zmieszać z wodą i dodać do jajek, wymieszać. Dodać stopione masło. Zmieszać mąkę, proszek do pieczenia i cukier waniliowy i dodać do masy. Specjalny talerz do Crisp (sprzedawany z kuchenką) posmarować margaryną i posypać tartą bułką. Wlać masę (bardzo rzadka) i posypać płatkami migdałowymi. Mikrofalować za pomoca funkcji Crisp przez 7 minut. Gotowe! Tak wygląda surowe ciasto:
A tak po upieczeniu:
sobota, 06 czerwca 2009
Mus czekoladowy
W moim domu wszyscy uwielbiają mus czekoladowy. Kiedy ostatni raz robiłam, starsza córka zapytała, czemu nie przygotowuję podwójnej porcji. Hmm... Bo ilość, którą robię, według przepisu przeznaczona jest na 8 osób, a my zjadamy ją we czwórkę:-). No chyba na 16 osób robić nie będę. To już obżarstwo. Przepis pochodzi z książki Nigelli Lawson. Potrzeba: 175 g czekolady, najlepiej gorzkiej (kupuję takie krążki na wagę - wspaniałe), 150 ml śmietany kremówki, 100 ml mleka, ćwierć łyżeczki ziela angielskiego - mielonego lub utłuczonego w moździerzu, pół łyżeczki ekstraktu waniliowego (nie olejku!) lub nasionka z jednej laski wanilii, 1 świeżutkie jajko. Czekoladę rozdrobnić w malakserze lub robocie kuchennym na drobne kawałki - uwaga: strasznie hałasuje! Podgrzać śmietanę i mleko, doprowadzając niemal do wrzenia, dodać wanilię i ziele angielskie i gorące wlać do czekolady (bez mieszania). Odczekać pół minuty, miksować przez następne pół minuty. Następnie dodać jajko i miksować jeszcze 45 sekund. Przelać do niewielkich naczyniek na tyle porcji, ile trzeba - niby 8, ale to naprawdę malutkie porcje. Wstawić do lodówki na co najmniej 6 godzin, a najlepiej na noc. Ważne! Mus należy wyjąć z lodówki przynajmniej 20 minut przed podaniem, zbyt zimny nie ma właściwego smaku.
Jest przepyszny, a kalorii ma... duuużo:-)))
czwartek, 07 maja 2009
Muffinki z granolą
Od jakiegoś czasu regularnie robię muffinki. Szczególnie, jak mam mało czasu albo ma coś być szybko gotowe do jedzenia. Roboty z nimi niewiele (na ogół) i pieką się szybko. Lubię je raczej na słodko jako dodatek do kawy, nie zastępuję nimi śniadania. Chyba najszybsze są muffinki z granolą. Przepis pochodzi od Nigelli Lawson - nie ma go w książkach (przynajmniej polskich), spisałam go z telewizji, ale trochę uprościłam. Przede wszystkim nie robię sama granoli. Na początku robiłam, ale uważam, że to zbyt kosztowna sprawa. Przygotowanie łatwe i smak przyjemny, ale ilość składników powalająca. Od jakiegoś czasu można kupić gotową granolę i sądzę, że jest wystarczająco dobra. Paczka starcza na 2 razy. Ja używam czekoladowej, ale orzechowa pewnie też byłaby dobra (niestety, moje dziecko jest uczulone). Z podanej porcji mnie wychodzi 18 sztuk. Potrzeba: 225 g mąki, 1 łyżeczka sody, ćwierć łyżeczki soli, 1 jajko, 250 ml maślanki naturalnej, 75 ml oleju, 175 g brązowego cukru, pół paczki granoli - ok.170 g Nagrzać piekarnik do 200o C - zanim się nagrzeje, ciasto będzie gotowe. Do muffinkowej formy włożyć papierowe lub silikonowe foremki, albo wgłębienia posmarować tłuszczem. W jednej, dość dużej misce zmieszać mąkę, sodę i sól. W mniejszej misce dobrze wymieszać maślankę, olej, jajko i cukier.
Teraz płynne składniki wlać do suchych i zamieszać łyżką. Mieszać tylko tyle, żeby wszystko się połączyło, ciasto ma mieć grudki - takie jest najlepsze, gładkie robi się ciężkie! Nie należy używać miksera. Potem wsypać granolę, zamieszać i powkładać do foremek. Ja za Nigellą robię to łyżką do lodów, ale dobra jest też mała chochelka (kompotowa).
I do piekarnika na ok. 25 minut. Pięknie urosną, ale po wyjęciu nieco opadną. Można jeść ciepłe albo zimne i tak pycha!
poniedziałek, 27 kwietnia 2009
Zebra
Pyszne ciasto, które łatwo można samemu zrobić, a poza tym jakie efektowne! Przepis pochodzi od mojej ukochanej, nieżyjącej już Cioci, która na początku mojego małżeństwa przesyłała mi swoje wypróbowane przepisy. Kartka ma już prawie 22 lata i mimo licznych słodkich plam nadal z niej korzystam, bo nie do końca ufam swojej pamięci. Potrzeba: 5 jaj, półtorej szklanki cukru, 2 i pół szklanki mąki, pół szklanki oleju sojowego lub słonecznikowego, 3/4 szklanki Fanty lub wody gazowanej albo innego napoju gazowanego (cola chyba nie - nie próbowałam) 2 łyżeczki proszku do pieczenia cukier waniliowy 3 łyżeczki kakao Całe jajka zmiksować z cukrem i cukrem waniliowym, dodać olej, Fantę oraz dwie szklanki mąki zmieszanej z proszkiem do pieczenia. Podzielić ciasto na połowę do dwóch misek. Do jednej wsypać kakao, do drugiej 2 kopiaste łyżki mąki. Dobrze wymieszać. Okrągłą formę bez kominka (tortownicę lub prodiż) posmarować margaryną. A teraz z każdej miski na zmianę nabierać ciasto łyżką wazową (małą) czy kompotową - z każdej inną i lać na środek formy. Aż do wyczerpania ciasta. Piec w piekarniku nagrzanym do 180oC ok. 40 minut na brązowy kolor (sprawdzić patyczkiem). Ostudzone ciasto można polukrować, ale ja tego nie robię, bo 1) jestem leniwa, 2) jest i tak słodkie.
środa, 22 kwietnia 2009
Migdałowe pocieszanki
Moje dziecko wróciło dziś z egzaminu gimnazjalnego trochę smutne. Maxa nie będzie, ale poszło bardzo dobrze (tak myślę). Żeby ją nieco rozchmurzyć, zrobiłam szybciutko migdałowe makaroniki. Przepis jest Nigelli Lawson, którą uwielbiam (jak gotuje, nie jak rozmawia). Spisałam go z telewizji, bo w książkach go nie ma (przynajmniej w polskich wydaniach). Wychodzi ok.30 sztuk. Oto przepis: Nastawić piekarnik na 1800 C. Zanim się nagrzeje, ciasto będzie gotowe. Potrzeba: 200g mielonych migdałów (ja kupuję gotową mąkę migdałową), 200g miałkiego cukru (ale nie pudru), 2 białka, kardamon (najlepiej rozetrzeć nasiona w moździerzu, ale można też użyć mielonego), obrane migdały ok.30 sztuk (ostatnio kupuję już gotowe blanszowane, nie są tak dobre, ale jest szybciej), ewentualnie woda różana (kiedyś udało mi się kupić, pięknie pachnie) Migdały, cukier, kardamon i białka wymieszać rękoma w misce. Ciasto będzie mokre i ciężkie. Oblać dłonie odrobiną wody różanej i lepić kuleczki wielkości orzecha włoskiego. Układać na blasze, niezbyt blisko, bo się trochę rozleją. W każdą kulkę lekko wcisnąć migdał i do piekarnika na 15 minut. Muszą być złociste i tylko trochę miękkie (dotknąć paluszkiem:-). Przed pieczeniem:
I po:
Tanie to to nie jest, ale pociesza wspaniale:)
sobota, 18 kwietnia 2009
Na pochmurny dzień - tiramisu
Nie jestem dobrą kucharką i zwykle nie lubię spędzać dużo czasu w kuchni. Dlatego wybieram raczej to, co łatwe, szybkie i pyszne. Dziś jest tak ciemny dzień, że rozjaśnić go może tylko włoskie tiramisu. Właśnie przygotowałam na podwieczorek i chłodzi się w lodówce. UWAGA! NIE DLA DZIECI! Zresztą moje nie lubią kawy, więc nie muszę przygotowywać wersji light. Może ktoś tu zajrzy i zainteresuje go taka wersja, więc podaję przepis. Na 6 osób, dla łasuchów na 4:-). Roboty na jakieś 15 minut, potem na kilka godzin do lodówki. Jak się zrobi rano, to na podwieczorek akurat. Potrzeba: 3 żółtka 75 g cukru 40 ml amaretto (podobno może być winiak, ale nie próbowałam) 500 g serka mascarpone 250 ml zimnej mocnej kawy paczka biszkoptów 1-2 łyżki kakao Żółtka miksujemy stopniowo dodając cukier. Dodajemy połowę porcji amaretto i po łyżeczce wrzucamy serek. Miksujemy, aż krem będzie jednolity. Resztę amaretto wlewamy do kawy. Biszkopty moczymy w kawie (najlepiej nalać do miseczki), aż całkiem zmiękną i układamy warstwę na dnie naczynia. Na to wykładamy połowę kremu i znów kładziemy warstwę namoczonych biszkoptów, a potem resztę kremu. Na wierzchu posypujemy przez sitko kakao, żeby całość dokładnie pokryć. Po krótkim czasie kakao nasiąknie i ściemnieje, ale tak ma być. Wstawić do lodówki na kilka godzin, a potem paluszki lizać:-) Moje przed wstawieniem do lodówki wyglądało tak:
Jak przygotowuję tiramisu dla gości, to od razu układam wszystko w pucharkach, bo wygląda to estetyczniej na stole, ale na użytek domowy w jednym naczyniu jest szybciej. Nie bez znaczenia jest, jakiego serka użyjemy. Uważam, że najlepszy jest ten:
Życzę smacznego:-)
|
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Jeśli podobają Ci się moje prace i chciałabyś mieć podobną, napisz do mnie
Kontakt
Moja galeria
Moje albumy
Odwiedzam
Wszystkie przedstawione modele są mojego autorstwa i nie zezwalam na ich kopiowanie bez mojej zgody.
Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa i nie zgadzam się na kopiowanie i umieszczanie ich na innych stronach bez mojej zgody.
Tagi
![]() ![]() ![]() ![]() ![]()
|