Wpisy z tagiem: frywolitka

piątek, 02 kwietnia 2010
Ostatnie jaja

Oczywiście stare, bo dotrzymałam słowa i w tym roku nie zrobiłam żadnego nowego. Nawet dwa styropianowe pomalowałam primerem, ale na tym się skończyło. Będą na przyszły rok. Pisanki, które tu przedstawię są robione różnymi technikami. Mam świadomość, że nie jest to żadna rewelacja, ale skoro sama zrobiłam, to pokażę :).

Zacznę od zwykłej szydełkowej na plastikowym jajku. Taka sobie :P

Następna trochę bardziej wyszukana, ale z wykonania nie jestem zadowolona. Frywolitka na styropianowym jajku, tył pomalowałam farbą seledynową zmieszaną z medium "piaskowym" - fajny efekt. Niestety, nie pomyślałam, żeby pomalować na biało część główną i wygląda to badziewnie. Chciałam wszystko zdjąć i naprawić błąd, ale niestety nie da się tego wpiąć po raz drugi, bo zostały dziurki po szpilkach. Może przełożę to kiedyś na inne jajko już porządnie zrobione (właśnie przyszło mi to do głowy :).

Ostatnie jajka to zupełna prościzna, ale efektowna. Jajka styropianowe z cekinami. Ja się specjalnie nie wysiliłam, ale siostra zrobiła takie w kolorowe wzorki :). Najlepsze są cekiny proste, metaliczne, bez zagiętych brzegów. Przypina się je króciutkimi szpileczkami (14 mm) jak rybią łuskę, aby zakryć całe jajko pod spodem. Pomysł zaczerpnęłam z ANNY.

Wszystkim zaglądającym życzę zdrowych i spokojnych Świąt Wielkanocnych.



wtorek, 29 grudnia 2009
Świąteczne pomysły

Co prawda już po Świętach, ale pokażę jeszcze kilka moich ozdób, bo musiałyby czekać rok. Właściwie nic specjalnego, ale niech tam :). Też mam szydełkowe aniołki - zrobiłam je 16 lat temu, kiedy miała urodzić się moja młodsza córka. Pamiętam, jakie miałam wtedy spuchnięte dłonie i jak wielki był to wysiłek. Właśnie ze względu na tę historię ciągle ich używam.

Zrobiłam też kiedyś jeszcze jedną zawieszkę na okno. Bardzo prosta - to dwie gwiazdy szydełkowe ułożone na sobie.

Dawno temu powycinałam z papieru ozdobne gwiazdy, które przyklejam na szybie okna albo przyczepiam do firanki. Są bardzo duże - ok. 20 cm średnicy, wycięte z poskładanego białego papieru (takiego do drukarki), a potem zamoczone w roztopionym wosku. Dzięki temu są sztywne, lekko błyszczące i bardzo trwałe. Pobawiłam się z programem graficznym i oto wszystkie naraz:


I jeszcze frywolitkowa gwiazdka, którą zrobiłam w te Święta - jedyna nowa rzecz.

Na Święta śniegu nie było, ale wczoraj tak pięknie padał, że zrobiłam świąteczne zdjęcie mojego ogródka. W rzeczywistości było ładniej, ale zdjęcie robione po południu, więc już się ściemniało. Widok przez szybę z moimi frywolitkowymi śnieżynkami :).



czwartek, 17 grudnia 2009
Świąteczne frywolitki

Biało się zrobiło, już prawie Święta. Nie robię w tym roku nowych dekoracji, bo:

1) nie miałam czasu, ciągle decoupage,

2) mam wystarczająco dużo z poprzednich lat,

3) jestem zmęczona i nie chce mi się :P.

Kiedyś zrobiłam frywolitkowe gwiazdki i inne takie :)  i co roku zawieszam je w oknie. Wzory pochodzą z ANNY, prawdopodobnie są autorstwa pana Jana Stawasza. Może kiedyś dorobię więcej, bo są śliczne, niezwykle delikatne.

Nie jest to mistrzostwo świata i wiem, że w niektórych są błędy, ale co tam :).

Jakiś czas temu zrobiłam też frywolitkową zawieszkę na okno. Paskudne to zdjęcie, w rzeczywistości jest biała.


czwartek, 23 kwietnia 2009
Frywolitka

Frywolitki spodobały mi się od pierwszego wejrzenia, czyli jakieś 17 lat temu. Kupiłam ANNĘ po niemiecku  i tam był kurs, ale już dla zaawansowanych. Czółenka też nie miałam, więc pozostało podziwianie i wzdychanie. Kiedy rok później Pan Mąż pojechał służbowo do Holandii, dałam mu karteczkę z niemiecką nazwą i prosiłam o przywiezienie czegoś takiego. Biedak dzielnie szukał, ale nic nie załatwił. Poddał się ostatecznie, kiedy w jednym sklepie zapytano go, czy to część do roweru. Zrezygnowałam z marzeń, że kiedykolwiek zrobię frywolitkę (nawet wtedy nie wiedziałam, że tak to się po polsku nazywa), aż tu parę miesięcy później zobaczyłam czółenko w pasmanterii, w której zawsze kupowałam guziki. Pan Mąż wspomniał swoje poszukiwania i tylko z politowaniem pokręcił głową. No to czółenko miałam (potem okazało się, że zwykle potrzebne są dwa, lecz już wiedziałam, gdzie szukać), ale robić i tak nie umiałam. Kombinowałam na wszelkie sposoby i nawet w pewnym momencie coś mi się udało. Ostatecznie to wcale nie miało być tak, ale wyglądało podobnie. W końcu przez przypadek znalazłam w zbiorach mojej cioci gazetkę z różnymi poradami i tam był narysowany podstawowy kursik frywolitek. Teraz to już poszło gładko. Kilka lat temu kupiłam sobie też igłę do frywolitek (niestety, grubą) i też tak robię.

Frywolitki robię wolno i mało, więc mam od lat kilka pozaczynanych i może kiedyś je skończę:-). Pierwszą skończoną zrobiłam 11 lat temu chyba z "Poradnika domowego". Sąsiadka przyniosła mi wydartą kartkę ze wzorem, bo "może mi się przyda". No i przydała się, zrobiłam. Prawdopodobnie to projekt pana Jana Stawasza, podziwiam wszystkie jego prace.

Zakładki:
Jeśli podobają Ci się moje prace i chciałabyś mieć podobną, napisz do mnie
Kontakt
Moja galeria
Moje albumy
Odwiedzam
Wszystkie przedstawione modele są mojego autorstwa i nie zezwalam na ich kopiowanie bez mojej zgody.
Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa i nie zgadzam się na kopiowanie i umieszczanie ich na innych stronach bez mojej zgody.


Tu kupisz moje prace:

















    free counters

    statystyka
    Toplista Decoupage

    HAND MADE - Rękodzieło