Wpisy z tagiem: deseczka na zapiski

czwartek, 01 września 2011
Coś miłego:)

Podczas urlopowej nieobecności spotkała mnie bardzo miła rzecz, bo zostałam wyróżniona przez Urkye. Tym milej, że Ula jest z innej branży:) Bardzo, bardzo dziękuję!



Reguły przyznawania nagrody :

1. Podziękowania i link bloggera, który przyznał Wam tę nagrodę.
2. Skopiuj i wklej logo na swoim blogu i napisz 7 faktów o Tobie.
3. Nominuj 16 innych cudownych bloggerów (pamiętaj, że nie możesz nominować bloggera, który przyznał Ci tę nagrodę).
4. Napisz im komentarz, aby dowiedzieli się o tym!

I tu pojawia się problem: jak wybrać kolejne blogi, kiedy większość z tych, które bardzo lubię, ma już to wyróżnienie albo zastrzega, że wyróżnień nie przyjmuje? Ostatecznie postanowiłam nie przekazywać wyróżnienia. Nie chcę, żeby ktoś poczuł się pominięty albo miał wrażenie przypadkowości. Przepraszam...

Myślałam też, co napisać o sobie i nic dobrego nie przyszło mi do głowy;) Doszłam do wniosku, że jest to blog o mojej "twórczości", a nie o moim życiu, więc niech o mnie mówią rzeczy, bo przecież są cząstką mnie samej.

Parę takich drobiazgów zmalowanych jakiś czas temu:

Deseczka pocieniowana "malarsko", brzegi lekko patynowane na szaro. Pokryta lakierem Touch Me TO-DO - niesamowita w dotyku:)

Metalowa osłonka z Ikei - na storczyki.

Chyba nie najgorzej udało mi się wtopić serwetkę w tło:) Tył jest cały malowany.

I jeszcze jeden produkt z Ikei - konewka na zamówienie (na wzór tej). Cieniowana, patynowana, spękania z użyciem gumy arabskiej, woskowana.

To tyle na dziś o mnie:D



piątek, 19 listopada 2010
Zmagania z czasem, życiem i lawendą

Znowu weekend. Czemu tak szybko? Przecież dopiero był... W ogóle czemu tak szybko? Życie zaczyna być szalone, a my się temu poddajemy. I to szaleństwo rujnuje nam życie... Tyle na ten temat - wracam do całkiem spokojnego dłubania, bo to coś, czego nie muszę, nic od tego nie zależy, robię, bo lubię - i to jest piękne:). Ale niestety mam poczucie, że ktoś inny szaleje, żebym mogła sobie dłubać, co nie do końca jest prawdą. Koniec.

Dopadła mnie lawenda i bardzo chciała, żebym ją polubiła. Nawet przez chwilę jej się udawało, ale jestem twarda i uparta. Nie i już!

Ze średnio udanych zmagań wyszła deseczka na zapiski. Myślałam, że będzie ładniejsza, choć po przyklejeniu karteczek ujdzie.

Drugie lawendowe dzieło powstało przez przypadek i teraz uważam, że przez całkiem korzystny przypadek, choć na początku nie byłam taka zadowolona z obrotu sprawy. Otóż pewna pani chciała, żebym zrobiła dla niej chustecznik z lawendą taki sam, jak na dołączonym przez nią zdjęciu. Zgodziłam się zrobić podobny, bo przecież tamten był cudzy i żeby nie tracić czasu, pomalowałam od razu całe pudełko na lawendowo (bo tak miało być). No i w tym momencie pani zmieniła zdanie i już nie chciała chustecznika z lawendą. I zostałam z fioletowym pudełkiem... Musiało trochę odstać, żebym ochłonęła i zrobiła to po swojemu. Ponieważ fioletowy kolor już był, postanowiłam zrobić shabby chic. Świecą "pojechałam" po całości, aczkolwiek delikatnie, pomalowałam na kremowo i przetarłam, na dole nakleiłam fragment serwetki z paseczkami z lawendą, a na górze z innej serwetki wycięłam gałązki lawendy i napis. Nawet udało się to w miarę gładko przykleić. Na koniec delikatna bawełniana koronka, na którą namówiła mnie moja pani z pasmanterii. Jest tak śliczna, że potem pobiegłam dokupić więcej na zapas:).


czwartek, 14 października 2010
Do kompletu

Zepsuł się mój komputer i muszę korzystać z cudzego. Trzeba wymienić twardy dysk:(. Na szczęście udało się skopiować zdjęcia i przynajmniej tego nie stracę. Strata byłaby wielka, bo wielu zdjęć nie da się zrobić powtórnie. Ale za to mam teraz więcej czasu i mogę trochę podekupażować, bo nie kusi mnie ciągłe grzebanie w necie:). Chyba nawet druty wyciągnę i zacznę wreszcie obiecany córce sweter. Może jeszcze na tę zimę będzie gotowy:D

W ostatnim czasie zrobiłam też kilka rzeczy, które powtórką tak do końca nie są, choć wzory już były. Miały stanowić komplet i uważam, że był to niezły pomysł (zamawiających).

Oto deseczka na zapiski do kompletu z zegarem:

Część wzoru musiałam domalować, bo serwetka była za mała na deseczkę. Bardzo widać?

I pudełko na karteczki do kompletu z wizytownikiem:

Róże naklejane na przecieraną i lakierowaną bejcę, wykończone na wysoki połysk.

A na koniec mój pomysł, czyli pudełko na akcesoria do makijażu w komplecie z chustecznikiem:

Od kilku tygodni przy pracy ciągle słucham Starego Dobrego Małżeństwa. Lubię ich od czasów studenckich. Właśnie kiedy przy którymś ze wcześniejszych wpisów chciałam wstawić jedną z moich ulubionych piosenek, czyli "Piosenkę dla zapowietrzonego", popsuł mi się komputer. Teraz więc nie będę ryzykować i oto inna, równie ładna:)

sobota, 26 czerwca 2010
Chwalę się:)

Chciałabym podzielić się dziś moją radością:). W lipcowym numerze wnętrzarskiego czasopisma "Czas na wnętrze" zamieszczono zdjęcie mojej tacy:). Jak ona ładnie tam wygląda wśród tych designerskich rzeczy! A jaka tania jest:P

Właściwie miały być 3 moje zdjęcia i to zupełnie inne, ale i to mi się podoba.

A ja cały czas coś tam dłubię. Zrobiłam deseczkę na zapiski. Miała być "bogatsza", ale w końcu stwierdziłam, że to, co jest, w zupełności wystarcza. Zgodnie z zasadą"mniej znaczy więcej":)

Zastanawiałam się, jaką muzykę dziś dodać. W końcu zdecydowałam się na wspomnienia... Z młodości, z Paryża, z cudownego koncertu w grudniu 2007.


wtorek, 17 listopada 2009
Popękana

Dziś w ramach oddechu nie będzie wizytownika :-). Jakiś czas temu zrobiłam deseczkę na zapiski, która miała być początkowo częścią kompletu. Na razie plany się zmieniły, będzie tylko deseczka. W zamyśle bardzo prosta, ale gdy nakleiłam serwetkę ryżową, puściłam wodze fantazji. Pocieniowałam całą "malarsko", aż motyw wtopił się w tło. Zdjęcie nie oddaje w pełni efektu, a szkoda. Na koniec wypróbowałam po raz pierwszy Cracle Medium Stamperii. Mam je od dawna, ale jakoś do tej pory nigdzie mi nie pasowało. (Jestem przeciwniczką spękań na wszystkim, co w ręce wpadnie :-P.) Uważam, że rezultat w tym wypadku jest zadowalający. W spękania wtarłam pastę Antique Rub (też pierwszy raz - super, polecam), ale ścierałam ją prawie natychmiast, dzięki czemu jej ślad pozostał tylko na brzegach pęknięć. Pęknięcia są szerokie i gdybym pozostawiła je całkowicie wypełnione, byłyby zbyt masywne i przytłaczające, a tak widać je tyle, ile trzeba. Całość lakierowana na połysk.

Jeszcze spękania i cieniowanie z bliska:

poniedziałek, 04 maja 2009
Deseczki na zapiski

Pokazywałam już wcześniej dwie deseczki przy innej okazji, ale mam ich więcej. To bardzo przydatne ustrojstwo. Jako pierwszą zdekupażowałam oczywiście starą swoją. Dostałam ją chyba jeszcze przed ślubem od Pana Męża i mam ją do dziś (bo rzadko coś wyrzucam, zwłaszcza z serca dane:-)). Co prawda swój image zmieniła po raz trzeci, ale to ciągle ta sama deseczka. Na początku była bejcowana na czerwono, przy zmianie kolorystyki kuchni przemalowałam ją na zielono, a teraz przyszedł czas na niebieski. Miały być spękania, ale źle je zrobiłam i nawet nie miały prawa się pokazać. Nie szkodzi, tak też może być. Wygląda tak sobie, ale to pierwsza rzecz w domu, jaką ozdobiłam decoupagem. Na zdjęciu nie ma na niej rolki papieru i ołówka.

Następna znowu jest z "moimi" makami. Tło trochę pocieniowałam i popaćkałam ciemniejszą farbą, brzegi starłam papierem ściernym.  Karteczki przyklejam dwustronną taśmą klejącą, więc po wyczerpaniu łatwo można je wymienić. Ta jest ozdobiona również pod karteczkami, więc po wyczerpaniu może nawet udawać obrazek.

Kolejną deseczkę zrobiłam pod choinkę dla mojej miłej sąsiadki. Ma nową kuchnię w brązach z kafelkami z motywem kawy na dekorach. No to żeby pasowało:-)

piątek, 01 maja 2009
Shabby chic

Tej metody nie stosuję zbyt często. Pokazywałam już notes etniczny zdobiony w ten sposób. Mam jeszcze deseczkę na zapiski, gdzie malowałam kremowo na bordowym.

 

Wcześniej zrobiłam małą herbaciarkę z dwiema przegródkami. Wygląda na naprawdę starą. Najpierw pomalowałam ją na ciemnozielono, potem potraktowałam świecą, a później pomalowałam na seledynowo i starłam papierem ściernym. Użyłam znowu mojej ulubionej serwetki ryżowej. Różową ramkę domalowałam, bo wydawało mi się, że czegoś brakuje. Wewnątrz pudełeczko nie jest przecierane, tylko na krawędziach podmalowane oliwkową farbą. Lakierowane na półpołysk.

niedziela, 19 kwietnia 2009
Spękania jednoskładnikowe

Trzeba wszystkiego spróbować, więc nadeszła pora na cracle jednoskładnikowe. Używam Country Style Cracle Stamperii. Nie jest to takie łatwe, ale wygląda fajnie. Zaczęłam od deseczki na zapiski. Na kremowym tle są spękania w kolorze starego złota. Ten wzór róż jest słodki, ale tak "oklepany", że więcej go nie zastosowałam.

W podobnej kolorystyce zrobiłam też komplet podkładek pod kubki. Płatki róż i krawędzie są obrysowane złotą konturówką. Każda podkładka jest inna. Bardzo je lubię i używam na okrągło:-)

Spękań jednoskładnikowych użyłam też miejscami na zegarze do jadalni. Jest seledynowy ze spękaniami w kolorze bakłażana oraz fioletowymi  i szarymi cieniowaniami.

Zakładki:
Jeśli podobają Ci się moje prace i chciałabyś mieć podobną, napisz do mnie
Kontakt
Moja galeria
Moje albumy
Odwiedzam
Wszystkie przedstawione modele są mojego autorstwa i nie zezwalam na ich kopiowanie bez mojej zgody.
Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa i nie zgadzam się na kopiowanie i umieszczanie ich na innych stronach bez mojej zgody.


Tu kupisz moje prace:















galeria ArtImpresja






    free counters

    statystyka
    Toplista Decoupage

    HAND MADE - Rękodzieło