Wpisy z tagiem: deseczka na zapiski

poniedziałek, 27 maja 2013
Holenderskie wspomnienia

Kilka wyjazdów, przyjazdów, trochę bieganiny  i miesiąc minął nie wiadomo kiedy... Sama się zdziwiłam, że tak długo mnie tu nie było. Wobec tego najpierw się pochwalę;), gdzie byłam.

Pan Mąż znowu zrobił mi niespodziankę na zbliżającą się kolejną rocznicę ślubu. Jak już kiedyś wspominałam, uwielbiam piękne ogrody, parki i ogrody botaniczne. I w jeden z majowych poniedziałków dowiedziałam się, że w piątek lecimy do Holandii. Pan Mąż wszystko zorganizował kilka miesięcy wcześniej, tylko ja nic nie wiedziałam:) Naszym celem był Keukenhof - podobno najpiękniejszy ogród wiosenny na świecie. Nie wiem, jak wyglądają inne, ale tam z pewnością było jak w raju:)) Tylko pogoda nam nie dopisała, było zimno i deszczowo, ale te miliony kolorowych kwiatów (podobno 7 mln cebulek) pozwalały o tym zapomnieć. Tłumy ludzi z całego świata przyjechały "ponatychać" się tym pięknem. Ogród jest czynny tylko przez 2 miesiące w roku: od 21 marca do 20 maja. Jeśli ktoś też lubi, polecam za rok:))

Zdjęć zrobiliśmy tyle, że nie wiedziałam, które wybrać. Zresztą fotografie nie oddają piękna całości:(

I trochę patriotyzmu:)

Parę lat temu byliśmy na urlopie w Holandii. Zwiedzaliśmy największe miasta i wtedy stwierdziłam, że ze wszystkich krajów, w których byliśmy, Holandia najbardziej mi się nie podoba, a już szczególnie Amsterdam. Teraz mieszkaliśmy w małym miasteczku Lisse, tuż przy Keukenhof i muszę przyznać, że "holenderska prowincja" jest naprawdę cicha, spokojna i urokliwa.

Ale to blog o decoupage'u, a nie podróżach, więc coś w temacie też się znajdzie.

Można powiedzieć, że to już materiał archiwalny, ale takich staroci sporo mi się nazbierało. Dość dawno temu zrobiłam deseczkę na zapiski w holenderskich klimatach. Takie nic - biało-niebieskie.

Motyw  z serwetki, lakierowane na mat, udało mi się wykończyć odpowiednią kokardką.

Trochę później, ale też dość dawno znów sięgnęłam po nieśmiertelny holenderski motyw i tym razem umieściłam go na solniczce.

Oczywiście mocno go pocięłam, żeby nie przytłaczał tak małego przedmiotu. Również lakierowane na mat, wewnątrz surowe.



czwartek, 20 września 2012
Było, minęło

Czyli już po urlopie. I szkoda, i nie:) Lubię być w domu. Nawet bardzo:)

Znowu było inspirująco, naoglądałam się pięknych miejsc, pięknych rzeczy i w ogóle wszystkiego pięknego. Trochę brzydkiego też było, ale o tym nie napiszę;)

Dziś będzie dużo zdjęć - głównie pięknych miejsc.

I bardziej dla ludzi:D

Ten widok zawsze mnie zachwyca - Paryż jest biały!

Niesamowitych miejsc było tyle, że nie sposób wszystkie pokazać.

A dekupażowo w temacie powstała deseczka na zapiski. Zrobiłam ją jeszcze przed wyjazdem, jakby "w oczekiwaniu":)

Ponieważ serwetka była za krótka na deseczkę, resztę należało domalować. Wyszło tak sobie;), ale jest schowane pod karteczkami.



czwartek, 01 września 2011
Coś miłego:)

Podczas urlopowej nieobecności spotkała mnie bardzo miła rzecz, bo zostałam wyróżniona przez Urkye. Tym milej, że Ula jest z innej branży:) Bardzo, bardzo dziękuję!



Reguły przyznawania nagrody :

1. Podziękowania i link bloggera, który przyznał Wam tę nagrodę.
2. Skopiuj i wklej logo na swoim blogu i napisz 7 faktów o Tobie.
3. Nominuj 16 innych cudownych bloggerów (pamiętaj, że nie możesz nominować bloggera, który przyznał Ci tę nagrodę).
4. Napisz im komentarz, aby dowiedzieli się o tym!

I tu pojawia się problem: jak wybrać kolejne blogi, kiedy większość z tych, które bardzo lubię, ma już to wyróżnienie albo zastrzega, że wyróżnień nie przyjmuje? Ostatecznie postanowiłam nie przekazywać wyróżnienia. Nie chcę, żeby ktoś poczuł się pominięty albo miał wrażenie przypadkowości. Przepraszam...

Myślałam też, co napisać o sobie i nic dobrego nie przyszło mi do głowy;) Doszłam do wniosku, że jest to blog o mojej "twórczości", a nie o moim życiu, więc niech o mnie mówią rzeczy, bo przecież są cząstką mnie samej.

Parę takich drobiazgów zmalowanych jakiś czas temu:

Deseczka pocieniowana "malarsko", brzegi lekko patynowane na szaro. Pokryta lakierem Touch Me TO-DO - niesamowita w dotyku:)

Metalowa osłonka z Ikei - na storczyki.

Chyba nie najgorzej udało mi się wtopić serwetkę w tło:) Tył jest cały malowany.

I jeszcze jeden produkt z Ikei - konewka na zamówienie (na wzór tej). Cieniowana, patynowana, spękania z użyciem gumy arabskiej, woskowana.

To tyle na dziś o mnie:D



piątek, 19 listopada 2010
Zmagania z czasem, życiem i lawendą

Znowu weekend. Czemu tak szybko? Przecież dopiero był... W ogóle czemu tak szybko? Życie zaczyna być szalone, a my się temu poddajemy. I to szaleństwo rujnuje nam życie... Tyle na ten temat - wracam do całkiem spokojnego dłubania, bo to coś, czego nie muszę, nic od tego nie zależy, robię, bo lubię - i to jest piękne:). Ale niestety mam poczucie, że ktoś inny szaleje, żebym mogła sobie dłubać, co nie do końca jest prawdą. Koniec.

Dopadła mnie lawenda i bardzo chciała, żebym ją polubiła. Nawet przez chwilę jej się udawało, ale jestem twarda i uparta. Nie i już!

Ze średnio udanych zmagań wyszła deseczka na zapiski. Myślałam, że będzie ładniejsza, choć po przyklejeniu karteczek ujdzie.

Drugie lawendowe dzieło powstało przez przypadek i teraz uważam, że przez całkiem korzystny przypadek, choć na początku nie byłam taka zadowolona z obrotu sprawy. Otóż pewna pani chciała, żebym zrobiła dla niej chustecznik z lawendą taki sam, jak na dołączonym przez nią zdjęciu. Zgodziłam się zrobić podobny, bo przecież tamten był cudzy i żeby nie tracić czasu, pomalowałam od razu całe pudełko na lawendowo (bo tak miało być). No i w tym momencie pani zmieniła zdanie i już nie chciała chustecznika z lawendą. I zostałam z fioletowym pudełkiem... Musiało trochę odstać, żebym ochłonęła i zrobiła to po swojemu. Ponieważ fioletowy kolor już był, postanowiłam zrobić shabby chic. Świecą "pojechałam" po całości, aczkolwiek delikatnie, pomalowałam na kremowo i przetarłam, na dole nakleiłam fragment serwetki z paseczkami z lawendą, a na górze z innej serwetki wycięłam gałązki lawendy i napis. Nawet udało się to w miarę gładko przykleić. Na koniec delikatna bawełniana koronka, na którą namówiła mnie moja pani z pasmanterii. Jest tak śliczna, że potem pobiegłam dokupić więcej na zapas:).

chustecznik decoupage

chustecznik decoupage

czwartek, 14 października 2010
Do kompletu

Zepsuł się mój komputer i muszę korzystać z cudzego. Trzeba wymienić twardy dysk:(. Na szczęście udało się skopiować zdjęcia i przynajmniej tego nie stracę. Strata byłaby wielka, bo wielu zdjęć nie da się zrobić powtórnie. Ale za to mam teraz więcej czasu i mogę trochę podekupażować, bo nie kusi mnie ciągłe grzebanie w necie:). Chyba nawet druty wyciągnę i zacznę wreszcie obiecany córce sweter. Może jeszcze na tę zimę będzie gotowy:D

W ostatnim czasie zrobiłam też kilka rzeczy, które powtórką tak do końca nie są, choć wzory już były. Miały stanowić komplet i uważam, że był to niezły pomysł (zamawiających).

Oto deseczka na zapiski do kompletu z zegarem:

Część wzoru musiałam domalować, bo serwetka była za mała na deseczkę. Bardzo widać?

I pudełko na karteczki do kompletu z wizytownikiem:

Róże naklejane na przecieraną i lakierowaną bejcę, wykończone na wysoki połysk.

A na koniec mój pomysł, czyli pudełko na akcesoria do makijażu w komplecie z chustecznikiem:

Od kilku tygodni przy pracy ciągle słucham Starego Dobrego Małżeństwa. Lubię ich od czasów studenckich. Właśnie kiedy przy którymś ze wcześniejszych wpisów chciałam wstawić jedną z moich ulubionych piosenek, czyli "Piosenkę dla zapowietrzonego", popsuł mi się komputer. Teraz więc nie będę ryzykować i oto inna, równie ładna:)

 
1 , 2
Zakładki:
Jeśli podobają Ci się moje prace i chciałabyś mieć podobną, napisz do mnie
Kontakt
Moja galeria
Moje albumy
Odwiedzam
Wszystkie przedstawione modele są mojego autorstwa i nie zezwalam na ich kopiowanie bez mojej zgody.
Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa i nie zgadzam się na kopiowanie i umieszczanie ich na innych stronach bez mojej zgody.


Tu kupisz moje prace:

















    free counters

    statystyka
    Toplista Decoupage

    HAND MADE - Rękodzieło