Wpisy z tagiem: hardanger

niedziela, 20 grudnia 2009
Świąteczne hafty

Wszystko robiłam dawno, więc hafty też. Oto mój stary świąteczny obrus, wyhaftowany kiedyś na ławę. Teraz kładę go na stole jako drugi obrus na złocistym, bo samodzielnie jest za mały. Wygląda całkiem fajnie. Zwykły haft kolorowy, identyczny motyw powtarza się 6 razy. Wzór pochodzi ze starego, niemieckiego, świątecznego wydania Burdy z tym, że tam był biało-srebrny - ja wymyśliłam kolory, ale dziś zrobiłabym to trochę inaczej.

Trochę mniej dawno wyhaftowałam komplet czerwonych serwetek. Haft hardanger wypełniany  złotą nitką. Nie mogę dojść, czy to dzwonek, czy choinka, więc jak kto woli :). Używam w komplecie z czerwoną hardangerową serwetką do chleba, którą pokazywałam kiedyś na początku (teraz dzięki tagom można łatwo znaleźć).

A już całkiem niedawno zrobiłam ażurową gwiazdkę. Wygięty w ten kształt drut kupiłam kiedyś w empiku (nawet kilka, ale na razie tylko jedna gwiazdka doczekała się realizacji). Dość luźno, ale równo tkany len naciąga się na drucianą "formę" i przyszywa ściegiem dzierganym. Potem wnętrze wypełnia się haftem ażurowym mocno ściągając nitki. Na środku obdziergane dziurki z przyszytymi koralikami. Wzór pochodzi z ANNY, ale tam były gwiazdki sześcioramienne, więc musiałam nieco przerobić.

I jeszcze jedna rzecz, tym razem haft krzyżykowy. Wyhaftowałam świąteczną zawieszkę na drzwi (zamiast stroika). Wzór pochodzi z małego wydania Burdy z haftem krzyżykowym z tym, że napis był tam po niemiecku. Nie wyobrażam sobie, żeby wieszać na drzwiach napis po niemiecku (choć widziałam takie rzeczy ;)), więc z dostępnych literek zrobiłam polski.




środa, 22 kwietnia 2009
Hardanger

Uwielbiam tę technikę haftu. Jest bardzo pracochłonna, ale efekt nagradza te wszystkie godziny, dni, miesiące. Spodobał mi się od pierwszego wejrzenia - ta delikatność koronki... Zaczęłam od igielnika. Ciągle go używam, ale nie pokażę, bo ma już ze 14 lat i jest "niewyjściowy". Potem zrobiłam sobie takie rustykalne koronkowe taśmy pod półki z przyprawami, ale teraz mam już inną kuchnię i nie pasują. A później nabrałam rozpędu. Jak zawsze - wszystko robię po swojemu. Nigdy do tej pory nie haftowałam na specjalnej tkaninie do hardangera. Na początku (kilkanaście lat temu) nie można jej było u nas kupić. Poza tym ma ona dość gruby splot - idealnie równy, ale zbyt gruby. Rzeczywiście nadaje się zgodnie z zaleceniami do wyszywania kordonkiem nr 3 i 5. Ale ja lubię delikatność i tracę wzrok nad cienkimi tkaninami. Kupuję len jak najrówniej tkany. Trochę to wymaga szukania, ale udaje się. Haftuję zawsze kordonkiem nr 8. No i wbrew najczęstszym propozycjom w żurnalach, nigdy nie wyszywam na białym (ale się nie zarzekam, to bardzo elegancka wersja). Jednakże zawsze nici są w kolorze tkaniny. Nie lubię tu kontrastów, według mnie burzą tę lekkość koronki.

Najpierw moja zazdrostka, którą wyhaftowałam 13 lat temu do mojej poprzedniej kuchni. Praca trwała (oczywiście z przerwami) 9 miesięcy, ale warto było. W nowym mieszkaniu mam większe okno w kuchni (i inną kolorystykę), a żal było ją wyrzucić (tyle pracy!), więc znalazłam jej inne miejsce: w łazience. Wygląda super i choć już spłowiała od słońca, nie zamierzam jeszcze jej się pozbywać. Może z zewnątrz nie pasuje do nowoczesności bloku, ale takiego okna nikt tu nie ma:-)

A potem poszłam za ciosem. Jeszcze w starym mieszkaniu potrzebna mi była żaluzja do tego okna, bo było od strony południowo-zachodniej. Nie chciałam zasłaniać mojej zazdrostki czymkolwiek, więc wymyśliłam roletę. Pomysł jest mój, choć wzór powtórzyłam z zazdrostki. To kolejne 9 miesięcy pracy. Obie rzeczy wiszą w mojej obecnej łazience.

Póżniej wyhaftowałam jeszcze małą serwetkę świąteczną, którą używam do koszyczka z chlebem (jeśli stół jest w kolorze biało-czerwono-złotym), a do tego dla każdego czerwona lniana serwetka z wyszytą hardangerem złotą nitką małą choinką - nie zrobiłam zdjęcia:-(

A na koniec moje ostatnie dzieło w tej technice - wielki obrus 220 x 160 cm. Oczywiście liliowy, długo szukałam, aż udało mi się kupić w miarę równo tkany len w tym kolorze. Haft jest tylko na środku, bo nie miało być "na bogato". Wokół podłożenia wyszyłam mereżkę. Kupiłam jeszcze trochę tego lnu i zamierzam kiedyś wyhaftować prostokątne serwetki pod talerz (jak nie kładę obrusa), ale nie mam czasu - kiedyś się wezmę:-)

Zakładki:
Jeśli podobają Ci się moje prace i chciałabyś mieć podobną, napisz do mnie
Kontakt
Moja galeria
Moje albumy
Odwiedzam
Wszystkie przedstawione modele są mojego autorstwa i nie zezwalam na ich kopiowanie bez mojej zgody.
Wszystkie zdjęcia są mojego autorstwa i nie zgadzam się na kopiowanie i umieszczanie ich na innych stronach bez mojej zgody.


Tu kupisz moje prace:

















    free counters

    statystyka
    Toplista Decoupage

    HAND MADE - Rękodzieło